 | Nasza twórczość/Our stuff |  | | | |  | |  |
 | Nasze Teledyski/Our Videos |  | | | |  | |  |
 | Użytkowników Online |  | | Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 7,471
Najnowszy Użytkownik: ReikoDex
|
| |  | |  |
 | Our Desiderium Intimum Videos |  | | | |  | |  |
|
 | THE LIGHT ENTHRALLED BY THE DARKNESS |  | | | |  | |  |
 | Rozdział 22 - "Rage" |  | | Bardzo dziękujemy za Wasze komentarze ^_^ Dokarmiły one naszego Wena i dzięki temu rozdział wrzucamy nieco wcześniej.
Beta: Kaczalka :* Dziękujemy ^_^
22. Rage.
Now I will let my demons out...
In my hour of darkness they will come again;
Fear, hate, frustration, desperation.
I'll answer with my rage...*
- I jak było? - Harry wzdrygnął się, słysząc szept Ginny tuż przy swoim uchu.
- Co? - zapytał zaskoczony, patrząc jak siostra Rona przysuwa swój talerz ze śniadaniem i siada obok niego. Był poniedziałkowy poranek.
- No wiesz... - Mrugnęła do niego porozumiewawczo. - A gdzie wymykałeś się w takim stroju? Na pewno nie na szlaban, żeby czyścić kociołki u Snape'a.
"Całkiem blisko..." - pomyślał Harry, mimowolnie czując rozbawienie. - "Ale czyściłem coś innego..."
- Uśmiechasz się. Czyli jednak było... "interesująco" - zachichotała Ginny.
- Równie "interesująco", jak u ciebie - odparł cicho Harry. Dziewczyna zarumieniła się, a po chwili oboje parsknęli śmiechem.
- Gdyby Ron słyszał naszą rozmowę - powiedziała cicho Gryfonka, łapiąc oddech. Harry zerknął na siedzącego kawałek dalej przyjaciela, który obserwował ich podejrzliwie.
- O czym tak szepczecie? - burknął w końcu, wiedząc, że został przyłapany.
- O niczym, co powinno cię interesować - odparła hardo Ginny. Hermiona siedziała z nosem utkwionym w "Proroku Codziennym" i w ogóle nie zwracała na nich uwagi. Ron zarumienił się, mruknął coś pod nosem i wepchnął sobie do ust kiełbaskę.
Ginny przysunęła się do niego nieco bliżej. Wtedy Harry poczuł coś dziwnego. Łaskotanie na karku. Jakby leciutki powiew naturalnej magii. Rozejrzał się, zdezorientowany, po Wielkiej Sali i zobaczył wbite w siebie, niezwykle intensywne spojrzenie mrocznych oczu Mistrza Eliksirów. Miał dziwne wrażenie, że powietrze nagle zapełniło się iskrami. Odsunął się nieznacznie od Gryfonki i wrażenie ustąpiło. Ale Ginny chyba niczego nie poczuła, gdyż ponownie się przybliżyła.
- Za kim się tak rozglądasz, Harry? - szepnęła mu do ucha. - Wypatrujesz jej? Z którego jest domu? Co to za szczęściara?
- Ee... - wymamrotał Harry, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Poczuł, jak włoski na jego karku podnoszą się, jak gdyby były naelektryzowane. Wystraszył się i ponownie nieco się odsunął, a wrażenie natychmiast ustąpiło.
Ginny chyba zauważyła jego minę, gdyż spojrzała na niego nieco zaskoczona i wzruszyła ramionami.
- No, skoro nie chcesz, to nie mów. Nie będę naciskała. A tak w ogóle, to chciałam cię prosić o przysługę. - Harry zobaczył, jak Gryfonka zerknęła na Rona, po czym pochyliła się do niego i wyszeptała cicho: - Pomógłbyś mi wymknąć się z Pokoju Wspólnego dzisiejszego popołudnia? Chciałabym po prostu wyjść niezauważona przez Rona, aby uniknąć jego irytujących pytań i śledzenia mnie. I gdybyś mógł go też zaciągnąć wieczorem wcześniej do dormitorium, żebym nie natknęła się na niego, kiedy będę wracać...
- Dobrze, nie ma sprawy - odparł szybko Harry, pragnąc tylko tego, by w końcu się od niego odsunęła. - Ale wróćmy już do śniadania, bo Ron zacznie coś podejrzewać.
- Dzięki, Harry. - Ginny uśmiechnęła się szeroko. - Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć. - Pochyliła się i cmoknęła go szybko w policzek.
To była chwila. Błysk i trzask. Ginny krzyknęła i odsunęła się gwałtownie.
- Co to było? - zapytała patrząc ze zdumieniem na Harry'ego. - Jakby coś mnie... poraziło.
- To nie ja - odparł szybko Harry, zaskoczony tak samo, jak dziewczyna.
- Co się stało? - zapytał Ron, kiedy w końcu udało mu się przełknąć to, co miał w ustach.
- Jakieś wyładowanie. Nic jej nie jest - uspokoił go Harry, mając dziwne wrażenie, że wie doskonale, kto jest sprawcą całego zamieszania.
- Lepiej na niego uważaj. - Do uszu Harry'ego dobiegł złośliwy głos Seamusa. - Każdy, kto się do niego zbliży, źle kończy. A potem tchórz wypiera się wszystkiego.
- Mówisz o sobie, Seamus? - warknął Harry, spoglądając ze złością na siedzącego kawałek dalej, po drugiej stronie stołu, Gryfona. - A kto się ostatnio wszystkiego wypierał? Najpierw robisz komuś świństwa za plecami, a potem udajesz niewinnego. I kto tu jest tchórzem?
Twarz Finnigana zaczerwieniła się.
- Myślisz, że puszczę ci płazem to, co mi zafundowałeś? - syknął drżącym z gniewu głosem.
- Sam jesteś sobie winien! - odparował Harry czując, że pomimo wszelkich starań, zaraz straci nad sobą panowanie i wybuchnie. Miał serdecznie dosyć tych ciągłych docinek i mieszania z błotem. Nie dawali mu spokoju nawet na posiłkach! Czuł, jak frustracja, która zbierała się w nim od kilku dni, osiągnęła punkt krytyczny i każda, nawet najmniejsza uwaga, może skończyć się potężną eksplozją.
- Przestań już, Seamus - wtrąciła się nagle Ginny. - Przecież byliście kiedyś przyjaciółmi.
- Nie kumpluję się z tchórzami i zdrajcami - wycedził Gryfon, patrząc hardo na Harry'ego.
Harry poczuł, że coś w nim zaczyna pękać. Twardy, solidny mur, który dzięki Severusowi udało mu się wokół siebie zbudować, zaczął się rozpadać. Tyle razy został już uderzony zniewagami, kruszony spojrzeniami, demolowany nienawiścią, iż ledwie się utrzymywał. A teraz Seamus wytoczył przeciwko niemu najcięższe działa, których siła rażenia tworzyła w nim ogromne wyrwy.
- Harry nie jest zdrajcą! - warknęła Ginny, stając w jego obronie.
- Jeszcze jedno słowo, Seamus, a będziesz zbierał swoje zęby z podłogi - wycedził Ron.
- Zobaczycie jeszcze... - Głos Gryfona kipiał od nienawiści i żalu. - Zobaczycie, że on nas wszystkich zdradzi. Dlaczego tu siedzi, zamiast walczyć? Moja ciocia zginęła w jednym z tych ataków! To on jest wszystkiemu winien! - wykrzyknął, celując oskarżycielsko palcem w trzęsącego się ze złości Harry'ego. - Jest zwykłym mordercą!
- Zamknij mordę! - Harry czuł jedynie kipiącą wściekłość, która zalewała jego oczy, barwiąc wszystko na czerwono. Widział tylko Finnigana, słyszał tylko jego słowa, które raz za razem uderzały i rozkruszały resztki chwiejącej się bariery, uwalniając coś, co nigdy nie powinno zostać wypuszczone na wolność.
Echo głosów Rona i Hermiony, którzy coś do niego mówili, unosiło się gdzieś na obrzeżach jego wrzącej świadomości, ale on słyszał tylko słowa Seamusa:
- Bo co? Nic mi tutaj nie zrobisz. Jesteś na to zbyt wielkim tchórzem. Zresztą...
Mur runął.
Harry rzucił się do przodu, przez stół, strącając na podłogę wszystko, co się na nim znajdowało. Słyszał czyjś krzyk i hałas rozbijających się talerzy, ale widział tylko swój cel - przerażoną twarz Seamusa. Siłą rozpędu uderzył pięścią w jego nos, wpadł na krzesło i obaj wylądowali na podłodze. Poczuł tępy ból w żołądku i na chwilę stracił oddech, kiedy dosięgnęło go uderzenie w brzuch. Kolejny cios w twarz rozbił jego okulary. Jednak nie były mu one potrzebne. Widział jedynie czerwoną jak krew furię, która pchała go naprzód, dając mu nadludzką wręcz siłę. Złapał Seamusa za szatę, uniósł go z podłogi i cisnął na stół. Przyparł go do niego i zaczął okładać pięściami. Uderzał w twarz, w nos, usta, szyję, wszędzie, gdzie był w stanie dosięgnąć. Chciał go zmiażdżyć, zniszczyć, zrównać z ziemią. Pomiędzy ciosami, do jego ryczącego z wściekłości umysłu przedzierał się jego własny, charczący głos. Słowa same wydobywały się z ust.
- Nigdy więcej... - trzask! - ...tak mnie... - trzask! - ...nie nazwiesz!
- Expelliarmus!
Harry poczuł silne szarpnięcie. Ogromna siła oderwała go od Finnigana. Wrzasnął z wściekłości i zaskoczenia i upadł, uderzając głową o ławkę. Pociemniało mu przed oczami. Poczuł tępy ból w głowie. Przez kilka chwil nie wiedział, gdzie jest i co się stało. Wtedy usłyszał nad sobą głos... Severusa.
- Wstawaj, Potter!
Ktoś pociągnął go mocno za szatę. Podniósł się z podłogi. Nogi ugięły się pod nim, ale utrzymał równowagę. Czuł, jak jego obdarte, obolałe pięści drżą niekontrolowanie, a adrenalina powoli zaczyna opadać. Zniknęła czerwień, która zalewała jego oczy. Teraz widział jedynie mgłę. Zaczął słyszeć także inne odgłosy - szepty, krzyki, zdenerwowany, niemal przerażony głos profesor McGonagall, pytający Seamusa, czy może wstać.
- Gdzie są moje okulary? - wyszeptał, łapiąc się za brzuch i czując okropny ból pokiereszowanego nosa i lewego oka. - Nic nie widzę.
- Tutaj, Harry. - Usłyszał drżący głos Hermiony. - Oculus reparo.
Ktoś założył mu je na nos. Syknął z bólu i na chwilę zacisnął powieki. Kiedy je otworzył, gwałtownie wciągnął powietrze, widząc rozgrywającą się przed nim scenę. McGonagall próbowała pomóc wstać zakrwawionemu Seamusowi, który leżał na stole, wśród resztek śniadania, talerzy, sztućców i półmisków, a jego szata była całkowicie oblepiona jedzeniem. Wszyscy uczniowie zgromadzili się wokoło, wpatrując się w Harry'ego z pełną niedowierzania grozą. Niedaleko niego stali Ron, Hermiona i Ginny, wyglądający na kompletnie osłupiałych. A tuż obok stał Severus, trzymając go za szatę. Kiedy Harry na niego zerknął, dostrzegł gniew w czarnych oczach. Gniew i przebłysk czegoś jeszcze, czego nie potrafił nazwać. Jakiegoś dziwnego poruszenia.
Zamknął oczy i jęknął w duchu. Tak łatwo się z tego nie wywinie...
Świadomość tego, co właśnie zrobił, przygniatała go swym ciężarem, nie pozwalając oddychać. To dziwne, ale nie miał wyrzutów sumienia. Ryczący potwór, który w niego wstąpił, wycofał się głęboko, ale nadal tam był. A wraz z nim satysfakcja, którą odczuwał widząc, jak po twarzy Seamusa spływa krew zmieszana ze łzami.
Zasłużył sobie na to!
Kiedy okazało się, że Finnigan może iść o własnych siłach, McGonagall odwróciła się do Harry'ego. Jej wzrok przypominał spojrzenie wściekłej kocicy. Harry miał wrażenie, że źrenice stały się pionowe.
- Za mną, Potter! - syknęła lodowatym głosem i podtrzymując Seamusa, zaczęła prowadzić go do pomieszczenia znajdującego się tuż za Wielką Salą. Snape bez słowa popchnął Harry'ego przed sobą.
Kiedy znaleźli się sami i drzwi zatrzasnęły się za nimi, usłyszeli, jak w Wielkiej Sali podnosi się niebywały gwar. Ale w pomieszczeniu panowała martwa cisza. McGonagall odwróciła się i obrzuciła Harry'ego wzrokiem tak zimnym, jakby chciała go zamrozić na miejscu.
- Co to miało znaczyć, panie Potter? - wycedziła równie lodowatym głosem. - Nigdy, powtarzam, nigdy, w całej swojej karierze nauczycielskiej nie spotkałam się jeszcze z takim przypadkiem kompletnego braku opanowania. Co w ciebie wstąpiło? - Jej głos zaczął drżeć z oburzenia.
- Powinni go trzymać u Św. Munga - wtrącił nagle Seamus, siedzący na krześle, które podsunęła mu McGonagall. - Jest niebezpieczny dla otoczenia!
Harry spojrzał na niego i poczuł, jak potwór ryknął.
- A co? Aż tak się mnie boisz? I kto tu jest tchórzem? - Na jego usta wypłynął uśmiech pełen mściwej satysfakcji.
- Panie Potter! - Nauczycielka aż się zachłysnęła z oburzenia.
Harry poczuł nagłe pociągnięcie za szatę. Zachwiał się i zrobił kilka kroków w tył, a Snape zbliżył twarz do jego twarzy i syknął mu w nią głosem, który potrafiłby zamrozić nawet ogień:
- Uspokój się, Potter!
To go ostudziło. W ciemnych oczach dostrzegł szalejącą burzę. Snape był równie wściekły, jak McGonagall, ale jego gniew był dla Harry'ego o wiele bardziej niebezpieczny.
Opiekunka Gryffindoru zamknęła oczy i przyłożyła rękę do czoła, wzdychając ciężko.
- Jeden z was ma mi natychmiast wyjaśnić, o co poszło.
- Seamus mnie znieważył - powiedział szybko Harry, patrząc na nauczycielkę. - To była sprawa honorowa.
- Honorowa? - McGonagall otworzyła szeroko oczy. - Potter, czy ty wiesz, co zrobiłeś? Rzuciłeś się na innego ucznia w Wielkiej Sali, przy całej szkole, przy wszystkich nauczycielach! Nic, powtarzam, nic nie usprawiedliwia takiego zachowania!
- Ja się wcale nie usprawiedliwiam. Żądam tylko, żeby Seamus mnie przeprosił.
- Nigdy! - syknął Gryfon, spluwając krwią na kamienną posadzkę. - To, co powiedziałem, to prawda. On jest mordercą. Prawie mnie zabił.
Harry szarpnął się, chcąc dosięgnąć Finnigana i wepchnąć mu te słowa do gardła, ale silne szarpnięcie zatrzymało go na miejscu.
- Uspokójcie się obaj natychmiast! - krzyknęła McGonagall. - Na Merlina! Jesteście z jednego domu! Gdzie się podziała wasza gryfońska lojalność?
- Potter sprzedał swoją Sami-Wiecie-Komu - warknął Seamus.
- Panie Finnigan! - Nauczycielka obrzuciła go oburzonym spojrzeniem.
- I to jest właśnie powód, dla którego powinieneś mnie przeprosić - odparował Harry i z satysfakcją ujrzał, jak twarz Seamusa staje się blada ze strachu.
- Dosyć tego! - wrzasnęła McGonagall. - Przez wasze zachowanie Gryffindor traci po pięćdziesiąt punktów od każdego. Nie wiem, co w was wstąpiło, ale może przypomnicie sobie, że jesteście Gryfonami i powinniście się wspierać, a nie obrzucać wyzwiskami i zniewagami, kiedy spędzicie ze sobą trochę czasu. Obaj macie szlabany. Dwa razy w tygodniu po trzy godziny. Do końca roku szkolnego. Razem.
- Co?! - krzyknęli niemal jednocześnie.
- I tak macie szczęście, że trwa wojna, bo inaczej zostalibyście w trybie natychmiastowym wyrzuceni ze szkoły! - dodała nauczycielka.
Harry patrzył na McGonagall z niedowierzaniem.
- Nie zgadzam się! - pisnął Seamus. - On mnie zabije!
- Jeżeli któryś z was chociaż dotknie drugiego, to szlaban zostanie zwiększony z dwóch do czterech razy w tygodniu - oświadczyła nauczycielka zdecydowanym głosem.
Harry poczuł, że ogarnia go rozpacz. Ma mieć do końca roku szlabany z Seamusem? A co z jego spotkaniami ze Snape'em? Co z Quidditchem? Co z...
- Jeżeli mogę się wtrącić, Minerwo - Głos Snape'a przerwał ponure rozmyślania Harry'ego. - Nie sądzę, aby trzymanie pana Pottera i pana Finnigana razem było dobrym pomysłem. Raczej się pozabijają, niż pogodzą. Wiem, że twój gryfoński... idealizm każe ci wierzyć, iż wspólne spędzanie czasu ostudzi ich gniew, ale osobiście uważam, że Potter prędzej pokona Czarnego Pana, niż pogodzi się z Finniganem. Jest na to zbyt krnąbrny, arogancki i uparty.
McGonagall zamknęła oczy i westchnęła.
- Więc co proponujesz? Nie mam czasu, żeby pilnować ich obu podczas osobnych szlabanów.
- Potter potrzebuje solidnej kary, którą dobrze zapamięta. Głaskanie go po główce w niczym nie pomoże i znowu będzie miał wrażenie, że wszystko uszło mu na sucho. Jesteś za łagodna, Minerwo. - Widząc, że nauczycielka otwiera usta, żeby zaprotestować, podniósł głos i kontynuował. - Dlatego uważam, że najlepszym sposobem na prawdziwe ukaranie Pottera będzie przydzielenie mu szlabanów ze mną.
Harry otworzył szeroko oczy i spojrzał na Snape'a z niedowierzaniem. McGonagall wyglądała, jakby poważnie rozważała tę propozycję.
- Dobrze, Severusie - odparła po chwili, spoglądając ze smutkiem na Harry'ego. - Może ty będziesz potrafił zmienić jego nastawienie. Przykro mi, Potter - zwróciła się do Harry'ego.
Przykro? Harry był w tym momencie tak niezmiernie szczęśliwy, że z trudem powstrzymywał się, aby tego nie okazać. Spuścił głowę, szybko ukrywając radość, która z pewnością musiała zabłysnąć w jego oczach. Zerknął na Seamusa, który łypał na niego groźnie spod strużek krzepnącej krwi, która jeszcze przed chwilą zalewała jego bladą twarz.
- A więc dobrze - kontynuowała McGonagall. - Panie Finnigan, pójdzie pan ze mną do skrzydła szpitalnego. Panie, Potter, pan też powinien się tam udać.
Harry pokiwał głową, nie odrywając wzroku od podłogi. Nauczycielka podeszła do Seamusa i pomogła mu wstać z krzesła, po czym, podtrzymując go, wyprowadziła z pomieszczenia.
Kiedy drzwi się za nimi zamknęły, Harry poczuł na sobie intensywne spojrzenie Severusa. Zadrżał mimowolnie. Zamknął oczy, czekając na nieuniknione.
- Widzę, że już kompletnie postradałeś rozum, Potter - warknął Snape ostrym, chrapliwym głosem.
- Zasłużył sobie na to - odparował Harry, zanim zdążył ugryźć się w język. Odwrócił się i wbił w Severusa twarde spojrzenie, postanawiając, że tym razem nie pozwoli zmieszać się z błotem. Gniew nadal go podgrzewał, buzując pod jego skórą.
- A ty zasłużyłeś na niezwykle bolesną karę, która w końcu może nauczyłaby cię czegoś - syknął Snape, przewiercając Harry'ego wzrokiem. - Samokontrola i dyscyplina. Tego ci brakuje, Potter! I wygląda na to, że jestem zmuszony sam cię ich nauczyć!
- Wcale nie musisz - odparł Harry, próbując wyglądać na spokojnego. - Do tej pory zawsze sam sobie radziłem.
- Doprawdy? - W głosie Mistrza Eliksirów zadrżała sarkastyczna nuta. - Nie powiedziałbym, że rzucanie się na drugiego ucznia, na oczach całej szkoły jest przejawem samoopanowania.
- Nie mam zamiaru za to przepraszać! - Harry podniósł głos, czując, że gniew ponownie zaczyna przejmować nad nim kontrolę. - Cieszę się, że to zrobiłem i z chęcią zrobiłbym to jeszcze raz!
W oczach Snape'a błysnęło coś niebezpiecznego. Harry gwałtownie wyhamował i ugryzł się w język. Zapuszczał się w niezwykle ryzykowne rejony.
- Nie pyskuj mi tu, Potter! - Głos Severusa stał się ostry i jeszcze chłodniejszy, zamieniając się w sopel lodu. - Będziesz trzymał swoje nerwy na wodzy, czy ci się to podoba, czy nie. I już nigdy więcej się tak nie odsłonisz. A dlaczego? Ponieważ ja ci tak każę. Jeżeli złamiesz ten zakaz, to nigdy więcej nie pokazuj mi się na oczy. Zrozumiałeś?
Harry poczuł się tak, jakby grunt zaczął usuwać mu się spod nóg.
- Dlaczego? - jęknął, patrząc na Snape'a z niedowierzaniem.
- Ponieważ następnym razem możesz stracić kontrolę w nieodpowiedniej sytuacji i wydasz nas obu. Muszę być pewien, że mogę ci ufać, Potter. W przeciwnym razie będę zmuszony zakończyć nasz... "układ".
Harry miał wrażenie, że do jego płuc wdarła się woda. Przez chwilę nie mógł oddychać. Wpatrywał się w Snape'a oczami rozszerzonymi ze strachu.
- Nie... nie możesz... - wyszeptał przez ściśnięte gardło. - Już nigdy tego nie zrobię. Obiecuję. Będę... będę nad sobą panował. - Podszedł do Severusa, który wbijał w niego płonące lodowatym gniewem spojrzenie i złapał go za szatę na piersi, spoglądając głęboko w jego oczy. - Możesz mi zaufać, Severusie.
Zobaczył, jak gniew w oczach mężczyzny powoli przestaje płonąć, jednak wciąż coś go podsycało. Snape zacisnął usta, potem oblizał je i wycedził przez zaciśnięte zęby:
- Jeszcze jedna sprawa, Potter. Nie wolno ci się zbliżać do Weasley.
Harry zamrugał. Do Weasley? Czyżby chodziło mu o...
- Do Ginny? - zapytał patrząc na Severusa nic nierozumiejącym wzrokiem. Nagle poczuł, że Snape łapie go za ramię, wbijając boleśnie palce w ciało i szarpnięciem przyciąga go do siebie. Ich twarze znalazły się milimetry od siebie. - Nie udawaj większego idioty, niż jesteś - wycedził Severus, zanurzając ciskające błyskawice spojrzenie w zaskoczonych oczach Harry'ego. - Jeżeli jeszcze raz cię dotknie, a ty jej na to pozwolisz, to oboje gorzko tego pożałujecie.
Harry poczuł, że jego oczy robią się okrągłe ze zdumienia.
- Ale dla ciebie to będzie dopiero początek cierpień, Potter. Nawet sobie nie wyobrażasz, do czego jestem zdolny. Zapamiętaj sobie jedno... należysz wyłącznie do mnie!
Harry był tak zszokowany, iż nie mógł wydusić z siebie słowa. Na końcu ciemnych tuneli oczu Mistrza Eliksirów szalała pożoga, która w każdej chwili mogłaby go strawić, gdyby tylko ośmielił się zaprotestować. Jednak w ogóle nawet nie przyszło mu to do głowy. Zobaczył, jak płonący ogień dotyka także jego i rozpala w nim niesamowity żar. Jęknął, kiedy Severus puścił jego ramię i niemal natychmiast Harry osunął się na kolana. Wyciągnął ręce i oplótł ramiona wokół talii Snape'a, przyciskając twarz do jego czarnej szaty.
- Przepraszam, nie chciałem sprawić ci przykrości - wyszeptał cicho, rozkoszując się zapachem i szorstkością materiału. Uniósł twarz i spojrzał z dołu na Severusa. W chwili, kiedy oczy Snape'a zanurzyły się w szmaragdowych oczach Harry'ego, dodał. - Nie martw się. Jestem tylko twój, Severusie.
Dostrzegł, że w obsydianowych źrenicach coś zamigotało. Na ściągniętej gniewem twarzy pojawił się wyraz satysfakcji. Po chwili Harry zobaczył, że Snape unosi rękę. Poczuł łagodne muśnięcie chłodnych palców na swoim policzku. Zamknął oczy, poddając się pieszczocie. Odczucie było niezwykle delikatne, ale posyłało iskry wzdłuż jego ciała, wprawiając je w drżenie. Zmysły zaczęły odbierać tak silne bodźce, iż wydawało się, że jeszcze chwila i eksplodują. Czy możliwe było, aby zwykły dotyk wywołał aż tak gwałtowną reakcję?
Harry westchnął przeciągle i uśmiechnął się. Wtedy palce zniknęły. Otworzył gwałtownie oczy, spoglądając z zaskoczeniem na Severusa, którego twarz w ułamku sekundy przybrała chłodny, zacięty wyraz.
- Wstawaj, Potter. W każdej chwili ktoś może tu wejść. - Złapał go za szatę i podciągnął do pozycji stojącej. Harry zamrugał kilka razy, zdezorientowany. - Powinieneś pójść do skrzydła szpitalnego. Niech Pomfrey się tobą zajmie. Masz pojawić się na mojej lekcji, niezależnie od tego, w jakim będziesz stanie. Zrozumiano?
Harry pokiwał głową, ukrywając uśmiech, który cisnął mu się na usta. Nie wiedział dlaczego, ale pomimo obolałych żeber i siniaków na twarzy, poczuł się nagle tak... wspaniale.
***
Kiedy Harry wyszedł ze skrzydła szpitalnego, otoczyli go przyjaciele, przekrzykując się jeden przez drugiego. Hermiona zaczęła trajkotać o tym, że nie powinien był tak postąpić, że to było nieodpowiedzialne i nieprzemyślane z jego strony, że nie powinien dać się sprowokować Seamusowi i że ma ogromne szczęście, że nie wywalili go za to ze szkoły. W pewnym momencie Harry nie wytrzymał i warknął, że dostał już jedno kazanie od McGonagall i nie ma zamiaru wysłuchiwać kolejnego. Ron wyraził swoje szczere współczucie, kiedy dowiedział się, że Harry będzie miał do końca roku szkolnego szlabany ze Snape'em i zdawał się przeżywać to jeszcze bardziej, niż sam zainteresowany ("Szlabany ze Snape'em? Dwa razy w tygodniu? Do końca roku szkolnego? Chyba wolałbym umrzeć...."). Ginny pogratulowała mu odwagi i była pod wrażeniem jego siły, a Neville patrzył na Harry'ego tak, jakby chłopak zamienił się nagle w trójgłowego, ziejącego ogniem smoka, który w każdej chwili mógł go zaatakować.
- A ja uważam, że Harry postąpił słusznie - zakończyła dyskusję Luna. - Każdy na jego miejscu zareagowałby tak samo. Teraz przynajmniej nikt go już nie zaczepi, bo wszyscy będą się bali, że wylądują w skrzydle szpitalnym ze zmasakrowaną twarzą. - Uśmiechnęła się wesoło, kiedy wszyscy spojrzeli na nią z mieszaniną zdumienia i niedowierzania. Ron wytrzeszczył na dziewczynę oczy.
- Co ty wygadujesz? Przecież właśnie za to Harry dostał szlaban ze Snape'em! Do końca roku! Rozumiesz? Ze Snape'em!
- Ma szczęście - powiedziała Luna, uśmiechając się nieprzytomnie. - Mógł dostać szlaban z kimś innym.
Harry poczuł, że robi mu się gorąco. Szybko zerknął na przyjaciół, ale Hermiona tylko pokręciła głową, a Ron postukał się w czoło, kiedy Krukonka odwróciła się, żeby odejść. Prawdopodobnie oboje uznali, że mówi głupoty i nie warto nawet próbować jej zrozumieć.
Okazało się, że Luna miała rację. Harry był bardzo miło zaskoczony przemianą, jaka zaszła wśród uczniów po porannym incydencie. Nagle wszyscy zaczęli omijać go szerokim łukiem. Plakietki z wyśmiewającymi go określeniami gdzieś poznikały, na korytarzach nie słychać też było już piosenek o nim i okrzyków w stylu "Potter to tchórzliwy zdrajca!" Nie oznaczało to jednak, że przestał zwracać uwagę swoją osobą, gdyż nadal, gdziekolwiek się pojawił, witały go nieprzychylne spojrzenia i szepty za plecami, ale do tego akurat zdążył się już przyzwyczaić. Przynajmniej było to lepsze od jawnego znieważania i rzucania oszczerstwami, które niczym kamienie miały tylko jedno zadanie - dogłębnie zranić ofiarę.
- Denerwuję się, Ron. - Głos Hermiony przedarł się przez myśli Harry'ego, przypominając mu, gdzie się właśnie znajdował. W klasie Mistrza Eliksirów. Snape'a jeszcze nie było.
- I tak dostaniesz Wybitny. Jak zawsze - prychnął rudzielec, odwracając się od przejętej przyjaciółki.
- A jeżeli to zawaliłam? Jeżeli coś było nie tak? Mam złe przeczucia. - Hermiona nie ustępowała.
- Hermiono, ty zawsze masz złe przeczucia. A czy one kiedykolwiek się sprawdziły? Trelowney miała rację. Jesteś beznadziejna w przepowiadaniu przyszłości.
Hermiona poczerwieniała z oburzenia. Odwróciła się do Rona plecami i nie odezwała się do niego więcej.
- Ona jest okropna - westchnął cicho Gryfon, pochylając się do Harry'ego. - Czasami zachowuje się tak, jakby była opętana.
- Słyszałam to, Ronaldzie! - dotarł do nich podniesiony głos Hermiony. Ron skrzywił się, jakby trzepnęła go nim w głowę Zanim zdążył odpowiedzieć, w klasie zapanowała nagła cisza. Drzwi otworzyły się z rozmachem, a do sali wkroczył Mistrz Eliksirów. Harry'emu wystarczyło jedno spojrzenie, aby domyślić się, że Snape nie ma zbyt dobrego humoru. Prawdopodobnie wciąż był rozdrażniony porannym incydentem.
Nauczyciel zatrzymał się na środku klasy i potoczył po niej nieprzychylnym spojrzeniem (Harry mógłby przysiąc, że oczy Snape'a zwęziły się, kiedy dotarły do niego), po czym bez słowa odwrócił się plecami do uczniów i machnął różdżką w stronę biurka, z którego wyleciały rolki pergaminów z wypracowaniami i poszybowały do ich rąk. Harry rozwinął swoją pracę domową. Od razu rzuciła mu się w oczy ocena: Troll.
Otworzył szeroko oczy z niedowierzania. Jak to możliwe? Przecież napisał wszystko, co tylko znalazł w książkach o tym eliksirze! Szybko przebiegł wzrokiem w dół strony i przeczytał zapisaną czerwonym atramentem uwagę Snape'a:
Eliksir Wiggylowy? Nigdy o takim nie słyszałem, Potter, i w związku z tym nie mogę sprawdzić twojego wypracowania.
- Co jest, kurwa? - mruknął pod nosem. - Jak się nazywa ten eliksir, o którym pisaliśmy? - zapytał Hermiony, która właśnie rozwijała swój pergamin.
- Eliksir Wiggenowy - odparła Gryfonka zanurzając nos we własnej pracy.
Harry poczuł, jak wzburzona fala gniewu zalewa jego umysł.
Już dawno zauważył, że w przypadku Snape'a nie ma taryfy ulgowej. Eliksiry w dalszym ciągu były dla niego taka samą gehenna, jak zawsze. Miał nawet wrażenie, że Snape stał się dla niego pod tym względem jeszcze bardziej wymagający. Jakby to, że się pieprzyli oznaczało, że Harry powinien automatycznie lepiej rozumieć Eliksiry.
Ale teraz przeszedł już samego siebie! Jak on mógł? Miał pewność, że wszystko było dobrze! I przez jeden głupi błąd cały jego wysiłek poszedł na marne. Siedział nad wypracowaniem do późna. Chciał, aby chociaż raz Snape był z niego zadowolony, żeby dostrzegł, że Harry jednak się przyłożył, że mu zależało! To była chyba jego najdłuższa i najlepsza praca z Eliksirów, jaką kiedykolwiek napisał, a ten... drań nie sprawdził jej tylko dlatego, że pomylił się w tytule!
- Cholera, znowu zawaliliśmy - odezwał się Ron, zaglądając mu przez ramię. - Jak tak dalej pójdzie, to...
- Och nie! - Jęk Hermiony był tak głośny, że obaj natychmiast przerwali i spojrzeli na nią z zaskoczeniem. Dziewczyna wpatrywała się w swoje wypracowanie, a na jej twarzy szok mieszał się z niedowierzaniem. - Mam... Zadowalający.
- Och, to naprawdę tragedia - parsknął Ron, odsuwając się od niej i wywracając oczami.
- A... ale to niemożliwe. Wszystko napisałam dobrze. Jestem tego pewna! Sprawdzałam pięć razy.
- Widocznie Snape uznał, że niewystarczająco dobrze - westchnął Ron. - Daj spokój, Hermiono. Czy on kiedykolwiek sprawiedliwie nas ocenił? Spójrz. - Podsunął jej pod nos swój pergamin. - Ja mam Okropny. Zawsze dostaję Okropny albo Trolla. Czy to jest w porządku według ciebie?
- W twoim przypadku zdecydowanie tak - odparła Hermiona, kręcąc głową i wpatrując się z niedowierzaniem w swoja ocenę. Ron prychnął ze złością i odwrócił się do niej plecami.
Harry przestał ich słuchać i spojrzał na swoje wypracowanie. Nie podaruje mu tego tak łatwo! Wziął pióro, zanurzył je w kałamarzu, przekreślił tytuł i na górze napisał dużymi, drukowanymi literami:
ELIKSIR WIGGENOWY
Wstał i podszedł do biurka Snape'a. Wyciągnął pergamin w stronę nauczyciela i powiedział chłodnym tonem:
- Poprawiłem już nazwę eliksiru. Chciałbym, żeby ponownie sprawdził pan moje wypracowanie, ponieważ kosztowało mnie ono bardzo dużo czasu i wysiłku.
Snape zerknął na niego, a w jego oczach zamigotał cień szyderstwa:
- Doprawdy? A dlaczego właśnie tobie miałbym sprawdzić go ponownie?
- Ponieważ tylko mojego pan nie przeczytał - wycedził Harry przez zęby. - Skoro już poprawiłem błąd, to uważam, że...
- Podaj mi nazwę tego eliksiru - przerwał mu Severus.
- Eliksir Wiggenowy - odpowiedział Harry, nie spoglądając na wypracowanie. Snape uniósł brew.
- Jesteś tego pewien?
Harry zawahał się. Czyżby znowu coś pomieszał? Zerknął na swój referat. Miał nadzieję, że Hermiona się nie pomyliła.
- Tak, jestem pewien. - odparł. Podsunął wypracowanie nauczycielowi. - Czy mógłby pan teraz...? - zapytał, starając się przekazać Severusowi, że ma już dosyć jego pedantycznej skrupulatności. Wiedział, że robi to specjalnie. Mężczyzna patrzył mu w oczy. I czekał. Harry domyślił się, na co. - Proszę - dodał, chociaż to słowo z trudem przeszło mu przez gardło.
Snape ponownie uniósł brew.
- No, skoro prosisz, to jakże mógłbym odmówić? - Kpina, z jaką odpowiedział nauczyciel była wręcz namacalna. Harry z wysiłkiem przełknął gorzkie słowa, które cisnęły mu się na usta. Snape zerknął na pergamin, zmarszczył brwi, ponownie spojrzał na Harry'ego i oświadczył: - Przepisz to i przynieś mi na następną lekcję.
Harry wytrzeszczył oczy. Przepisać? Przecież zajęło mu to kilka godzin. W wypracowaniu był tylko jeden, mały błąd!
Gniew trzasnął i rozpalił się jasnym, gorącym płomieniem.
- Już nie trzeba - wycedził lodowato, gniotąc ze złością pracę i odwracając się na pięcie. Był tak zły na Snape'a, że z trudem panował nad drżeniem dłoni. Podszedł do kosza i z wściekłością cisnął do niego zgnieciony w kulkę pergamin. Odprowadzany zaciekawionymi i zdumionymi spojrzeniami uczniów, wrócił do swojej ławki.
- Co się stało, Harry? - wyszeptał przejęty Ron, kiedy Harry usiadł na miejscu. - Dlaczego wyrzuciłeś swoje wypracowanie?
- Nieważne - uciął ostro Harry, unikając zamyślonego wzroku Hermiony i wbijając spojrzenie w ławkę.
- Nie przejmuj się, stary. Przecież nie pierwszy raz dostałeś Trolla. Jakoś się z tego wygrzebiesz. - Ron nieudolnie próbował go pocieszyć.
- Przestań, Ron. Nie widziałeś, ile czasu Harry poświęcił na tę pracę? Niemal tyle, co ja, ale Snape'a i tak nic to nie obchodzi. Mam tego dosyć - wyszeptała Hermiona, zagryzając wargę. - On nie może nas tak traktować.
Harry poczuł, że zbliżają się kłopoty, ale zanim zdążył ją powstrzymać, przyjaciółka podniosła rękę. Za późno, Snape już to zauważył. Obrzucił Gryfonkę pogardliwym spojrzeniem i zapytał:
- O co chodzi, panno Granger?
Hermiona odchrząknęła i zaczęła zdecydowanym, choć nieco drżącym głosem:
- Uważam, że ocena, którą otrzymałam, jest nieadekwatna do mojej wiedzy i umiejętności. Jestem pewna, że wszystko napisałam prawidłowo, a otrzymałam jedynie Zadowalający. Na jakiej podstawie zostałam oceniona w taki sposób?
Wszystkie oczy, które w trakcie jej wypowiedzi zaczęły ją obserwować, teraz, w ułamku sekundy, spoczęły na Mistrzu Eliksirów. Harry zobaczył, jak wzrok Snape'a zmienia się z nieprzyjaznego na... groźny. Jęknął w duchu. Hermiona nie powinna była tego mówić. Przynajmniej nie dzisiaj.
- Kwestionujesz mój sposób oceniania, Granger? - Głos nauczyciela stał się chrapliwy i niebezpiecznie podniesiony. - Dostałaś taką ocenę, na jaką zasłużyłaś.
Hermiona wyglądała na niezwykle zdecydowaną. Wydawało się, że tnące spojrzenie Snape'a, pod którym część klasy skuliła się w sobie, nie robi na niej żadnego wrażenia.
- Uważam, że zasłużyłam na wyższy stopień - odparła twardo, patrząc wprost w oczy nauczyciela. - Ale jeżeli pan sądzi inaczej, to proszę mi wytłumaczyć, co było nie w porządku z moim wypracowaniem. Wtedy będę mogła to poprawić.
Harry miał wrażenie, że powietrze nagle się naelektryzowało. Tak, jak wtedy, kiedy Ginny usiadła zbyt blisko niego. Twarz Snape'a ściągnęła się w gniewie, który toczył go przez cały dzień, a który nareszcie znalazł sposób na wyładowanie. Nauczyciel wstał i podszedł do ławki, przy której siedzieli Harry, Ron i Hermiona. Cała klasa czekała w pełnej grozy ciszy na to, co za chwile nastąpi. Nikt, kto w ten sposób odzywał się do Mistrza Eliksirów, nie mógł skończyć dobrze.
- Otrzymałaś taką ocenę, ponieważ jesteś arogancką, zarozumiałą, wiecznie wymądrzającą się ignorantką, która nie wie, kiedy nie powinna się odzywać i gdzie leży granica. - Hermiona rozszerzyła oczy ze zdumienia, ale Snape jeszcze z nią nie skończył. - Może powinienem wyrzucić cię z moich zajęć raz na zawsze, żebyś zrozumiała, że nie jesteś kimś wyjątkowym, a jedynie marną uczennicą, która jest opętana żądzą bycia najlepszą w szkole, aby wszyscy mogli ją podziwiać. Prawda jest taka, że poza uczeniem się na pamięć formułek z podręczników, nie potrafisz poszczycić się żadną wiedzą, a zamiast inteligencji masz w głowie jedynie tony nic niewartych informacji.
Kiedy skończył, w pomieszczeniu zapanowała martwa cisza. Hermiona miała łzy w oczach i wyglądało na to, że walczy ze sobą, aby nie rozpłakać się na oczach całej klasy. Harry wpatrywał się w Snape'a z niedowierzaniem.
Jak on mógł powiedzieć jej coś takiego? Była jego przyjaciółką! Zawsze go broniła, pomagała mu! To dzięki niej został odnaleziony, kiedy Malfoy i jego banda pobili go i porzucili w schowku. Zawsze stała po jego stronie i Snape powinien mieć to na uwadze! Nie może pozwolić na to, żeby mieszał ją z błotem!
- To nie było miłe, profesorze - odezwał się chłodnym głosem, wbijając w Severusa twarde spojrzenie. - Nie powinien pan tak do niej mówić. Chciała tylko wyrazić swoje zdanie i wyjaśnić...
- Nie pozwoliłem ci się odzywać, Potter. To nie twoja sprawa - wycedził Snape, posyłając Harry'emu ostrzegawcze spojrzenie.
- Owszem, moja - odparł z naciskiem Harry, ale Snape nie pozwolił mu dalej mówić.
- Oczywiście, jak zwykle musisz odgrywać rolę obrońcy pokrzywdzonych. Nie potrafisz siedzieć cicho i nie wtykać nosa w nieswoje sprawy. Jak zwykle postanowiłeś wmieszać się w coś, co cię nie dotyczy, żeby znaleźć się w centrum zainteresowania. Czy to twój nowy sposób, aby podlizać się dawnym przyjaciołom, Potter?
To był cios poniżej pasa. Harry poczuł, jak wzbiera w nim wściekłość równie potężna i oślepiająca, jak dzisiejszego poranka. Z największym trudem powstrzymał się, by nie zerwać się z miejsca i... I co miałby zrobić? Przełknął ślinę, wziął głęboki oddech i kontynuował, jakby Snape wcale mu nie przerwał:
- Hermiona jest moją przyjaciółką i nie pozwolę ci zmieszać jej z bł... - urwał widząc, jak oczy Severusa gwałtownie się zwężają, posyłając mu ostrzegawczy sygnał. Ugryzł się w język i szybko poprawił. - Nie pozwolę panu zmieszać jej z błotem, ponieważ nie zrobiła nic złego.
Twarz Mistrza Eliksirów zrobiła się blada z wściekłości. Zacisnął usta tak mocno, iż stały się tylko ledwie widoczną, niewyraźną kreską w emanującym pragnieniem zemsty obliczu. Oczy ciskały pioruny, jakby chciały zamienić Harry'ego w kupkę popiołu.
- Posłuchaj, ty bezczelny gówniarzu... - Snape zrobił krok w stronę Harry'ego, ale nagle zatrzymał się, jakby próbował się opanować. Chyba mu się to udało, ponieważ po chwili oblizał wargi, odwrócił się plecami i machnął różdżką w stronę swojego biurka. Zdumiony Harry zobaczył, jak rolka pergaminu podpływa do niego i opada na ławkę przed nim, rozwijając się. Pergamin był pusty. Harry spojrzał z zaskoczeniem na Snape'a, który nagle pojawił się tuż obok.
- Napiszesz trzysta razy "Nie będę się wtrącał w cudze sprawy i będę odzywał się z szacunkiem do nauczyciela". Jeżeli nie zdążysz do końca zajęć, to zostaniesz po lekcjach i będziesz pisał tak długo, dopóki tego nie zapamiętasz - wycedził jadowicie mężczyzna.
"Och, więc w ten sposób chce grać..." - pomyślał Harry, czując jak gniew wzbiera w nim jeszcze bardziej. Spojrzał wprost w przewiercające go niemal na wylot czarne oczy i oświadczył zdecydowanym głosem:
- Dobrze. Napiszę to, jeżeli pan napisze na tablicy "Nie będę wyżywał się na uczniach". Wystarczy raz.
Po tych słowach wydarzyło się kilka rzeczy jednocześnie. Hermiona pisnęła ze zgrozy, Ron schował głowę w ramiona, Seamus, który do tej pory podśmiewał się pod nosem, zakrztusił się i zbladł, a cała reszta klasy wstrzymała oddech.
Harry zobaczył, jak oczy Snape'a rozszerzają się, a jego twarz stała się trupio szara. W oczach błysnęła żądza mordu i rozgorzał pożar tak wielki, że w ułamku sekundy mógłby pochłonąć wszystko i strawić Harry'ego na popiół.
- Coś ty do mnie powiedział, Potter? - wycedził drżącym z wściekłości głosem. Harry miał wrażenie, że dostrzegł pianę w kącikach jego ust. Snape wydawał się być na samej granicy eksplozji. Harry czuł, że posunął się za daleko, ale nie chciał ustąpić. Miał prawo bronić Hermiony! - Gryffindor traci przez pańską bezczelność, upór i arogancję pięćdziesiąt punktów. A w ramach szlabanu wyczyści pan każdy kafelek w każdej toalecie w szkole. - Słowa wypowiedziane przez Mistrza Eliksirów były niczym kolejne karafki oliwy dolewanej do płonącego w nich obu ognia, którego nic już nie potrafiło ugasić.
- Mam gdzieś, ile wlepisz mi szlabanów i ile punktów odbierzesz! - Harry niemal krzyczał czując, że jeszcze chwila i wybuchnie. - Wykorzystujesz swoją władzę, żeby mieszać nas z błotem i upokarzać. I nikt nie protestuje, ponieważ wszyscy się ciebie boją. Ale ja się nie boję!
- Harry, przestań! - krzyknęła przerażona Hermiona, łapiąc go za ramię. Mistrz Eliksirów sprawiał wrażenie, jakby dawno przekroczył granicę furii i znalazł się już daleko po drugiej stronie. Wyglądał, jak demon, który stoi nad wrotami piekieł.
- Wynoś się, Potter! - wysyczał tak zajadle, iż Harry mimowolnie poczuł ciarki na plecach. - Zabieraj swoje rzeczy i zejdź mi z oczu! Natychmiast!
Harry zacisnął powieki, wciągając gwałtownie powietrze. Kiedy je otworzył, zobaczył, że wszyscy wpatrują się w niego ze zgrozą zmieszaną z... podziwem. Snape odwrócił się do niego plecami i Harry nie mógł odczytać teraz wyrazu jego twarzy. To było jeszcze gorsze, niż jawna wściekłość, którą Severus emanował jeszcze chwilę temu. Harry wiedział, że posunął się za daleko, że przekroczył pewną granicę, której w ogóle nie powinien był dotykać. Do której w ogóle nie powinien się nawet zbliżać.
Czuł niezwykle silny ucisk w gardle i żołądku. Z trudem podniósł się z miejsca i drżącymi rękami zebrał swoje rzeczy. Zerknął jeszcze raz na Severusa, ale ten przez cały czas stał odwrócony plecami i Harry poczuł ukłucie żalu.
Nie, nie może mieć wyrzutów sumienia! Postąpił słusznie! To Snape zachował się jak skończony dupek!
Zarzucił torbę na ramię i opuścił klasę, odprowadzony pełnymi niedowierzania i poruszenia spojrzeniami. Kiedy przekroczył próg Sali, nie potrafił się powstrzymać i trzasnął drzwiami. Echo poniosło ten dźwięk po rozległych korytarzach lochów.
CDN
* "My rage" by Rage
|
| |  | |  |
 | Komentarze |  | |
dnia lipca 21 2009 22:12:25
Ojjjjojojojojjj!!!!!!
Haaa! I dobrze mu tak! xDDDD Zachował się jak dupek, a Harry powiedział tylko to, co mysli każdy.
Czasami wydaje mi się, że na lekcjach eliksirów i na nocnych spotkaniach jest zupełnie inny Snape. Brat bliźniak czy coś. xDD Ale tak powinno być, nie? Żeby nikt nie zauważył co ich łączy.
Ogólnie to rozdział świetny, choć trochę krótki, chyba^^
Jak myśle że teraz trzeba będzie czekać na kolejny... Brrr. xDD |
dnia lipca 21 2009 22:33:20
Rozdział jak zwykle pełen emocji.
Jakby to, że się pieprzyli oznaczało, że Harry powinien automatycznie lepiej rozumieć Eliksiry.
Przy tym zdaniu myślałam, że się udławię ze śmiechu Dziewczyny jak zwykle bosko. Sam pomysł aby "razić" prądem osoby przebywające zbyt blisko Pottera był wyśmienity. Już myślałam, że będzie słodko (zazdrosny Snape) a tu niespodzianka. Wczytując się w każdy kolejny rozdział przeżywam go emocjonalnie, więc kiedy doszłam do momentu w którym Harry się zapomniał i powiedział do Snape'a przez "ty" aż wstrzymałam oddech. Pomyślałam, że teraz się dopiero zacznie... i się zaczęło Ja zwykle mogę na Was liczyć. Nic nie może być proste w Waszym DI.I o to chodzi. Zaskakujcie nas dalej, już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.
Coś się kryje za tymi wybuchami Harry'ego. Coś bardzo tajemniczego, wyczuwam jakiś spisek
Uwielbiam Snape'a. Ukazuje więcej uczuć a nadal jest konsekwentny w swoim zachowaniu (dziwne by było jakby nagle zaczął się zachowywać "cukierkowato" . I w takim wydaniu go lubię. Dzięki Kaczalko za szybkie zbetowanie tekstu.
pozdrawiam i życzę weny... do moich wymażonych 100 rozdziałów   |
dnia lipca 21 2009 22:35:09
Jejciu ^^ Rozdział jak zwykle ucieszył mnie swoją objętością i niestety ( a może stety) jeszcze bardziej podsycił we mnie tą iskierkę, która każe mi czekać na kolejne rozdziały tego ff ^^ Jestem bardzo ciekawa jak Snape zareaguje później, i czy Harry w końcu trochę ochłonie, i stąd pytanie, kiedy pojawi się następna część (ja już tu siedzę i wyczekać nie mogę)  |
dnia lipca 21 2009 22:36:10
A Seamus to świnia! Nierozumny nastolatek, ot co! Uwielbiam ten moment "- Nigdy więcej... - trzask! - ...tak mnie... - trzask! - ...nie nazwiesz!"
To takie ooostre! |
dnia lipca 21 2009 23:33:38
Mignela mi tylko jedna literowka:
- Dobrze. Napiszę to, jeżeli pan napisze na tablicy "Nie będę wyżywał się na uczniach". Wystarczy raz.
Po tych sowach wydarzyło się kilka rzeczy jednocześnie
słowach?
A ja znowu przeczepie sie do czasu 
Sobota ---> urodziny Snape'a
A dopiero w poniedzialek rano Harry mial czas pogadac z Ginny?
- Co? - zapytał zaskoczony, patrząc jak siostra Rona przysuwa swój talerz ze śniadaniem i siada obok niego. Był poniedziałkowy poranek.
Plus dla was za to, ze akcja z Seamusem potoczyla sie dalej i to w taki sposob 
- Otrzymałaś taką ocenę, ponieważ jesteś arogancką, zarozumiałą, wiecznie wymądrzającą się ignorantką, która nie wie, kiedy nie powinna się odzywać i gdzie leży granica. - Hermiona rozszerzyła oczy ze zdumienia, ale Snape jeszcze z nią nie skończył. - Może powinienem wyrzucić cię z moich zajęć raz na zawsze, żebyś zrozumiała, że nie jesteś kimś wyjątkowym, a jedynie marną uczennicą, która jest opętana żądzą bycia najlepszą w szkole, aby wszyscy mogli ją podziwiać. Prawda jest taka, że poza uczeniem się na pamięć formułek z podręczników, nie potrafisz poszczycić się żadną wiedzą, a zamiast inteligencji masz w głowie jedynie tony nic niewartych informacji.
To jest az niemozliwe zeby nauczyciel zwracal sie do ucznia w taki sposob. No tak, ale to jest Snape. Mu wszystko wolno 
- No wiesz... - Mrugnęła do niego porozumiewawczo. - A gdzie wymykałeś się w takim stroju? Na pewno nie na szlaban, żeby czyścić kociołki u Snape'a.
"Całkiem blisko..." - pomyślał Harry, mimowolnie czując rozbawienie. - "Ale czyściłem coś innego..."
hahaahahahaha 
Ps. 2. Bardzo chetnie przyjade do was do Wawy, ale pewnie dopiero w pazdzierniku/listopadzie... Ale na 100% przyjade chociazby nie wiem co!  |
dnia lipca 22 2009 14:43:09
świetny, świetny, świetny. ;D najlepszy moment to chyba kiedy nastąpiły te wyładowania przez Ginny.
I Harry teraz to już naprawdę błysnął odwagą.. może nawet przesadził. 
heh już się nie mogę doczekać następnego odcinka. |
dnia lipca 22 2009 15:18:35
Uaaaa...
To było właśnie to, czego zawsze mi brakowało. Przyznaję, że uwielbiam kłótnie Ale jak do tej pory żadna nie wzbudziła we mnie AŻ takich emocji I nie chodzi mi tu o strach, czy inne negatywne uczucie... Ja czułam satysfakcję i szczęście
Tym bardziej, że jeżeli aż tak się pożarli, to trochę potrwa, zanim sie pogodzą Te chwile osobno, złość Snape'a, ból i smutek Harry'ego... można by powiedzieć, że tym się żywię Istny sadyzm 
No ale wracamy do rozdziału 
Spodziewałam się, że Potter w końcu wybuchnie. O tak. Seamusowi się należało. Mimo to, rozumiem go. W końcu Potter jest Złotym Chłopcem, który ma pokonać Voldemorta. A Tommy zabija i Harry nic z tym nie robi. Więc ludzie uważają, że to jego wina.
Pierwsza część skończyła się słodko, baaardzo słodko. I wiem, że Snape mimo wszystko się przełamuje itp, ale to mizianie po policzku... Okey, nie czepiam się 
Podobało mi się, że Harry nie siedział cicho, że potrawił wstawić się i za sobą i za Hermioną.
Cóż... Nie licząc tych pikantnych, to chyba najlepszy z rozdziałów.
Z niecierpliwością czekam na następny...
Jak zwykle - weny i czasu.
NRiddle. |
dnia lipca 22 2009 19:27:05
Przeczytałam od razu po tym, jak dodałyście, ale dopiero teraz mam czas na skomentowanie. Może dlatego mój post nie będzie tak nasycony emocjami, z których zdążyłam już ochłonąć.
Jesteście prawdziwymi jędzami, ot co. Chciałam, żebyście napisały coś o sytuacji po niekontrolowanym orgazmie Severusa, ale cóż. Znów zasiałyście ziarnko tajemnicy, razem z grozą i zniszczeniem. Coś czuję, że tym razem Harry posunął się za daleko. Snape wyraźnie ostrzegł go, co do jego nieposłuszeństwa. Oczywiście Gryfon musiał od razu złamać przyrzeczenie. Jestem pewna, że dosięgnie go kara. Jestem rozdarta między całkowitym milczeniem Severusa (tak obiecał) a czymś naprawdę bolesnym.
- No wiesz... - Mrugnęła do niego porozumiewawczo. - A gdzie wymykałeś się w takim stroju? Na pewno nie na szlaban, żeby czyścić kociołki u Snape'a.
"Całkiem blisko..." - pomyślał Harry, mimowolnie czując rozbawienie. - "Ale czyściłem coś innego..."
Tu się uśmiałam Harry od początku lubił perspektywę szlabanu z Severusem, ale teraz... Teraz nawet ja się boję, a co dopiero on.
Już nie mogę się doczekać kolejnej części. Mam nadzieję, że szybko ją opublikujecie  |
dnia lipca 22 2009 23:47:05
Potter słynie z niepanowania nad sobą, ale tutaj przegiął we wszelki możliwy sposób. I jeszcze wyleciał do Snape'a na ty - genialne dziecko wojny i kolki feniksa - może niech się położy na torach, żeby Hogwart Ekspres zakończył jego marną egzystencję? Obawiam się, że severus zrobi teraz z życia Harry'ego istne piekło, ledwo opisywalne... I raczej się nie mylę, bo u was nic nie może być słodko dobre. Chwała niebiosom. |
dnia lipca 27 2009 22:34:41
co on zrobił, co on kurwa zrobiiiiił ;((( to konieeeeec ;((! xD umarłam . |
dnia lipca 28 2009 02:03:54
Geez... jestem zbyt oczarowana, żeby napisać coś konstruktywnego. To jest po prostu piękne. I w ogóle, to ómarłam. Cudo. GRATULUJĘ. |
dnia sierpnia 03 2009 16:23:08
Zmartwychwstałam xD przeczytałam drugi raz. Myśle, że Harry dobrze mu powiedział. Nie przejełam sie gdy powiedział "ci", bo w angielskim jest zawsze ci, tylko zalezy czy dodasz na koncu "sir" dlatego w wielu opowiadaniach harry krzyczy na ty, juz sie przyzwyczaiłam najnormalniej hmm ciekawi mnie jak to bedzie teraz między Sevem a Harrym. cos mi sie zdaje ze Snape to zakonczy. On nie jest osobą, która nie dotrzymuje obietnic. Teraz mysle jak ochlonęłam, że słowa w tej kłótni nie były jakieś specjalnie złe. Tylko strasznie bezczelne i bez szacunku, przez co SS został poniżony przy całej klasie. On mu tego nie wybaczy xDD hehe w zyciu, musiałyby byc jakies traumatyczne wypadki... xDD nieee! xD pozdrawiam, jak zawsze potraficie mnie poruszyć do głębii, chciałabym juz nowy rozdział... Ale wiedząc ze napewno bedzie świetny moge poczekać ;* pozdrówka dziewczynyyy ^^ |
dnia sierpnia 11 2009 16:18:12
Z***biste! Wspaniale dziewczyny! Mam nadzieję tylko, że Harry się teraz nie złamie, jak już pokazał, że potrafi sam być ostrzejszy xD |
dnia wrzenia 09 2009 22:50:45
Harry +100 respekt |
dnia grudnia 14 2009 23:30:11
Jak dla mnie jeden z lepszych rozdziałów. Od zawsze lubiłam Snejpa za to, że jest takim zajebiście wrednym sukinsynem, ale w tym rozdziale on po prostu osiągnął apogeum... zajebistości (jak dla mnie) <333!
Jednocześnie Harry w końcu zaczął robić coś innego niż uśmiechać się i zgadzać na wszystko co powie Severus. Za to wielki plus dla niego i po prostu respect - nareszcie pokazał Severusowi, że też nie da się "zmieszać z błotem". GENIALNE! |
dnia grudnia 23 2009 01:40:10
Ja powiem tylko jedno... KAPLICA XD |
dnia stycznia 24 2010 00:40:32
Ale konfrontacja... Krew,pot, niemalże łzy! Haha,padłam xD Harry zyskał +10 pktdo zajebistości. Może się chopak teraz lansować. Nie daj się Potter mieszaćz błotem! <3 XD |
dnia marca 08 2010 14:34:27
Nie mam pojęcia, co napisać xD Wydawało mi się, że znam ten rozdział niemal na pamięć, ale siedzę teraz kompletnie ogłupiała i gapię się to na ekran, to na klawiaturę. To będzie najdurniejszy komentarz w mojej "karierze" xD
To, że Harry rzucił się na Seamusa jakoś nigdy mi się nie podobało. Szkoda, że zostało to spłycone do pojedynku na pięści. 'To', czyli jawna niechęć, jaką prezentował swoją osobą Seamus, jego próby pogrążenia Pottera. Co prawda Harry nie jest tak sprytny czy pomysłowy jak jakiś Ślizgon, ale rzucać się na kogoś z tak jawną chęcią mordu? Widocznie nigdy nikt nie doprowadził mnie do takiego stanu, bo nie potrafię tego zrozumieć. Ale to tylko moje zdanie. Świetne było zachowanie Minerwy - genialna kobieta, ale naprawdę zaczyna zaniedbywać swoje obowiązki. Niezłe były też teksty Harry'ego, próbu otrzymania przeprosin od Seamusa itd. No i Sev, pojawiający sie zwasze w odpowiednim momencie i jak nikt inny trafiający do umysłu Pottera xD
To, co wydarzyło się na zajęciach tylko potwierdza to, co Sev cały czas podkreśla. Harry za cholerę nie potrafi nad sobą panować. Nie zgadzam sie z tym, że Severus przekroczył swoje uprawnienia jako nauczyciela itp., on zawsze taki był xD Hermiona również nie zrobiła nic wyjątkowego, w moim wyobrazeniu jej postawa była zupełnie naturalna. To Potter niepotrzebnie się wtrącił, nie panował nad emocjami i wyskoczył z szeregiem niestosownych odzywek. Doskonale wiedział, jak to musi się skończyć, ale nie potrafiłsię powstrzymać. Co za... <Salomanka w wyobraźni urywa Potterowi głowę> Głupi Gryfon. Pod koniec rozdziału byłam pewna, że to już koniec wszystkiego, Sev go rozniesie, zmieżdży, rozerwie na strzępy. Ale nie, mój Mistrz jednak nad sobą zapanował, a Potter znowu zacznie się wściekać. Gdy czytałam to po raz pierwszy, oczekiwanie na kolejny rozdział było męką, ale teraz... Teraz mogę się tylko uśmiechnąć xD
Dzięki za rozdział i przepraszam za ten komentarz xD |
dnia marca 21 2010 10:24:53
Oho ten rozdział niósł z sobą wiele emocji, normalnie wow co to było? Harry skoczył na gryfona Seamusa to było coś, zresztą należało się temu gnojkowi w końcu oberwał za swoją beszczelność dupek jeden. Harry poniósł nie wielką kare jak za taki incydent, ale szczerze mówiąc ja nie dał bym mu żadnej kary haha 
No ale wiadomo że to by nie przeszło 
Na lekcji eliksirów podobało mi się jak Harry bronił Hermiony, ona też zawsze stawała po jego stronie i w bardzo fajny sposób odwdzięczył się jej (też chciałbym mieć takiego przyjaciela) mimo, że mogą mieć teraz gorsze problemy 
teraz ze strony Seva- jak zawsze opanowany i wredny, powiedział Granger jaka jest mimo wszystko ma trochę racji, po tym jak postąpił Harry już nie mogę się doczekać jaką Severus wymierzy mu kare.
Ostry był ten rozdział xD |
dnia kwietnia 24 2010 19:43:58
Szok pomieszany z podziwem 
Najpierw atak Harry'ego na Seamus'a - to było piękne już mnie nieźle wkurzał palant jeden. Fakt, że Minewra mogła by sobie darować takie głupie pomysły z szlabanem - bo wtedy na pewno byłby armagedon 
Potem obrona Hermiony mnie całkiem wytrąciła z równowagi bo wiedziałam, że Snape mu nie daruje. I tylko się zastanawiam co z tego wyniknie  |
dnia lipca 15 2010 01:09:05
rewelacyjny rozdział Hm podoba mi się fragment w którym Snape powiedział że Harry należy tylko do nie go to było takie słodkie bo dawało to zrozumienia że jest o nie go zazdrosny a to oznacza chociaż on o tym jeszcze nie wie że go- Harry"ego kocha |
dnia padziernika 26 2010 13:17:54
Ależ emocji nagromadziło się w tym rozdziale... Seamus w końcu dostał to, na co zasłużył. Nie myślał chyba, że można drwić z kogoś w nieskończoność. I jeszcze to "oburzenie" Pottera na wiadomość, że swoje szlabany będzie musiał odpracowywać u Snape'a. Ciekawe, co wtedy po tej jego łepetynie chodziło Lekcja eliksirów była bezbłędna. W sumie nie dziwię się Snape'owi, że nie wytrzymał i w końcu powiedział Hermionie co myśli na temat jej chęci do zdobywania wiedzy. Po nitce do kłębka doprowadził Pottera do granic wytrzymałości, przez co chłopak będzie miał kłopoty. Jakoś nie sądzę, żeby Snape miał mu popuścić takie zachowanie |
dnia maja 05 2011 23:58:15
Do czego Harry zmierzał zachowując się w ten sposób? Czasami to mam wrazenie, że on w ogóle nie myśli -.- przecież to jasne, że jeśli upokorzy Snape'a przy całej klasie, do tego podważy jego autorytet to czekać go będzie piekło... Jesli ma do niego zazalenia co do sposobu nauczania to niech mu to powie jak się spotykają prywatnie... no i z tym wypracowaniem... to nie wina Snape'a, że harry (idiota) nie wiedział nawet na jaki temat wypracowanie pisze. Dzieciom w podstawówce może się takie coś zdarzyć, ale nie w takim wieku... |
dnia maja 09 2013 00:31:16
Snape rzucił chyba na Harrego jakiś niewerbalny czar podczas posiłku w Wielkiej Sali, dzięki któremu mógł trzymać z daleka innych od niego (raczej to odnosi się tylko do Ginny, bo wiadomo, konkurencja! xD). Jaki zazdrośnik!
A Seamus przesadził. Co on sobie myślał? Nie wierzę po prostu, że ludzie potrafią być takimi debilami. Zasłużył sobie na lanie. I to dużo większe.
Heh, szlaban ze Snapem brzmi obiecująco <3
Oh, i ta sytuacja na lekcji Eliksirów! Chłopak nie powinien, aż tak chamsko odnosić się do Mistrza (nawet jeśli on sam był niemiły względem niego, czy Hermiony)! To się na nim odbije w później!
Dzięki za waszą pracę! Wspaniały rozdział : D |
dnia lutego 24 2015 21:56:54
OMG! Co to było. Na początku Harry pobił Semusa a później przeciwstawił się Severusowi i to przy całej klasie. Myślę, że tak łatwo mu tego nie wybaczy,a Harry będzie musiał to odpokutować i to ciężko. Lecę czytać następny rozdział, bo jestem bardzo ciekawa co się stanie, ciągle robią krok do przodu a później dwa w tył. |
dnia padziernika 02 2019 22:19:50
To takie piękne. Cudowne. Niesamowite. Ten Snape jest idealny, rozpływam się. |
|
| |  | |  |
 | Dodaj komentarz |  | | Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
| |  | |  |
|
 | Logowanie |  | |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
| |  | |  |
 | Gdzie można nas znaleźć/Where you can find us |  | | | |  | |  |
 | Ważne |  | |
If you're from another country and you've registered, send us an e-mail with your login, so we can activate your account: ariel_lindt@wp.pl
Nie wyrażamy zgody na kopiowanie i umieszczanie naszych ficków i tłumaczeń w innych miejscach!
Ariel & Gobuss |
| |  | |  |
 | Shoutbox |  | | Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.
|
| |  | |  |
|