 | Nasza twórczość/Our stuff |  | | | |  | |  |
 | Nasze Teledyski/Our Videos |  | | | |  | |  |
 | Użytkowników Online |  | | Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 7,471
Najnowszy Użytkownik: ReikoDex
|
| |  | |  |
 | Our Desiderium Intimum Videos |  | | | |  | |  |
|
 | THE LIGHT ENTHRALLED BY THE DARKNESS |  | | | |  | |  |
 | Pozorne Zwycięstwo Część 10 |  | | Beta: Kaczalka :*
Część 10
Harry obudził się w południe. Większość bólu opuściła już jego ciało, ale głowę nadal miał ciężką a umysł ospały. Na szafce nocnej stał talerz zupy i szklanka soku dyniowego. Prawdopodobnie Neville lub Ron zostawili je tu po obiedzie. Zignorował zupę, ale wypił sok. Położył się z powrotem na poduszce i zapatrzył w sklepienie. Nie chciało mu się wstawać. Nie chciało mu się robić zupełnie nic. Może jedynie jeszcze trochę pospać. To była bardzo miła perspektywa. Dormitorium było ciche i opustoszałe. Tak samo jak jego umysł.
-Tom? - Żadnej odpowiedzi. Co ten przeklęty drań zamierzał? - Nie możesz mnie tak po prostu ignorować - powiedział Harry, chociaż doskonale wiedział, że niewiele mógł zrobić, aby zmusić Voldemorta do rozmowy. - Ja także nie jestem szczęśliwy z tego powodu, wiesz? Bycie tobą przez całą noc nie było niczym przyjemnym.
Zabawne. Zamierzałem powiedzieć dokładnie to samo.
Harry uśmiechnął się, pomimo ostrych jak lód rozbłysków wspomnień.
- Teraz to ty melodramatyzujesz. Co było takiego strasznego w byciu mną?
Po pierwsze, chciałbym dowiedzieć się, dlaczego twoi mugolscy krewni wciąż chodzą żywi po tym, w jaki sposób cię traktowali. Jak możesz żyć ze świadomością, że nigdy nie odwdzięczyłeś im się niczym więcej, niż prztyczkiem w nos za to, co ci zrobili?
Harry zamrugał. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiał.
- Szczerze? Oni mnie w ogóle nie obchodzą. To prawda, że byli bandą drani, ale...
Trzymali cię zamkniętego w komórce przez większą część twojego dzieciństwa! Głodzili cię! Czy masz jakiekolwiek pojęcie, jakie to uczucie... - Voldemort urwał nagle i Harry poczuł w zamian rozbłysk bólu w swojej bliźnie.
- A więc o to chodzi? - zapytał. Był zbyt zaskoczony, aby się złościć. - Już wcześniej wiedziałeś, co mnie spotkało, ale do tej pory nie miałeś pojęcia, jakie to uczucie, i teraz ty...
Nie bądź śmieszny. Miałbym pozwolić sobie na to, aby coś tak pospolitego i trywialnego jak emocje wzięły nade mną górę?!
- O nie, teraz nie możesz się wycofać. - Harry usiadł na łóżku, czując się tak, jakby był o krok od złapania znicza. - Byłeś mną i odczuwałeś rzeczy, których prawdopodobnie nigdy wcześniej nie czułeś, mam rację?
Wydaje ci się, chłopcze.
- Nie, nie wydaję mi się. A więc jak podobała ci się strata ojca chrzestnego? Boli jak cholera, prawda? A jak czułeś się przywiązany do nagrobka, gdy twój największy wróg powrócił do życia na twoich oczach? Założę się, że podobało ci się bycie śmiertelnie przerażonym. A jak było, kiedy zobaczyłeś dziewczynę, którą kochałeś, obmacującą się z innym chłopakiem? Mam nadzieję, że złamane serce podziałało na ciebie.
Jego bliznę przeszył ostry ból i popłynął falą przez umysł, zmuszając Harry'ego do wycofania się i zaciśnięcia powiek. Ale wiedział, że miał rację. Zaczął się śmiać, pomimo bólu. W końcu udało mu się złapać oddech i powiedzieć:
- Witaj wśród rasy ludzkiej, Tom
Kolejne uderzenie bólu było jedyną odpowiedzią, ale Harry w ogóle się tym nie przejął. Śmiał się i śmiał, tak długo, aż w końcu, wykończony, zasnął.
***
Harry uznał, że posiadanie wspomnień, które nie należały do niego, było bardzo dziwnym uczuciem. Nie polegało to na tym, że te nowe wspomnienia prześladowały go w każdej minucie i były one schowane gdzieś w podświadomości, tak, jak jego własne. Ale za każdym razem, kiedy próbował teraz przywołać jakieś konkretne, było ono skażone.
Myślał o nocy, w której zginęli jego rodzice - wspomnienie, które odżywało za każdym razem, kiedy spotykał się z dementorem, i poza słyszeniem krzyku i błagania o litość swojej matki, czuł także wyniosłość Voldemorta i jego radość ze zwycięstwa. Te nowe uczucia i obrazy były śliskie i bolesne, tak, jakby na wspomnienia, które cenił najbardziej, został wylany wrzący olej.
Nadszedł wieczór, a Harry nadal nie chciał wstać. Myśl o tym, aby wyjść na zewnątrz, tam, gdzie wszystko mogło nacisnąć spust wspomnień, które nie należały do niego, była zbyt przerażająca. Obawiał się tego, co może poczuć, kiedy ponownie zobaczy swoich przyjaciół. A co, jeżeli spojrzy na Ginny i nie poczuje niczego poza pogardą?
Mamy umowę, Harry. Oczekuję, że jej dotrzymasz.
- Hmm?
Miałeś przestać marudzić o tej dziewczynie, pamiętasz?
Chłopak ukrył twarz w dłoniach.
- Ja nie... To wszystko przez twoje cholerne wspomnienia. Nie jestem zachwycony wiedzą, jak to jest być tobą.
To uczucie jest odwzajemnione.
- Nie da rady tego cofnąć. Musi być coś, co możemy zrobić.
I zaryzykować Merlin wie co? Nie wiadomo, jak zareagujemy na eliksiry albo zaklęcia.
Voldemort miał rację, co nie znaczyło, że Harry'emu musiało się to podobać. Opadł z powrotem na łóżko, patrząc w górę.
- Byłem tobą już wcześniej, wiedziałeś?
Opowiedz.
- Tak, kiedy byłeś w tym wężu, który zaatakował pana Weasleya i wtedy, kiedy rozmawiałeś z Rookwoodem, tuż zanim ukarałeś Avery'ego. Ale to wszystko mi się śniło, tak, jakby to było bardziej podobne do przebywania wewnątrz myślodsiewni. Nie odczuwałem niczego.
Na tym właśnie polega opętanie, Harry. Nie możesz niczego czuć, bo w przeciwnym wypadku mógłbyś oszaleć.
Chłopak uśmiechnął się.
- A więc staniemy się teraz szaleńcami?
Patrząc na to, że przez cały dzień leżysz w łóżku w ubraniu, niewiele ci już brakuje.
- Tak - Harry zgodził się całkiem radośnie. Jeżeli rozmawiali o takich dziwacznych rzeczach, nie musiał myśleć o wszystkim tym, co czaiło się wewnątrz niego. - A ty byłeś nienormalny od samego początku. Nie możesz już bardziej oszaleć.
Uważaj na język.
- Dobrze. - Musiał się rozproszyć. Musiał robić rzeczy, które pomogłyby mu uniknąć tych wszystkich okropnych obrazów i uczuć. - Masz ochotę na obciąganko?
Nie w tej chwili.
Harry westchnął. Może powinien sam sobie obciągnąć. W czasie masturbacji nie będzie myślał o śmierci swoich rodziców. W najgorszym wypadku pomyśli o Snapie, ale to nie koniec świata.
O tak, mój mały horkruks nie jest już prawiczkiem.
- Nie mogę uwierzyć, że straciłem dziewictwo ze Snape'em - wymamrotał Harry. To była nieco nieprzyjemna myśl.
Podobało ci się. Nie ma potrzeby zaprzeczać.
- Nie było tak źle - odparł. Zmierzwił swoje włosy i przygryzł wargę. - To po prostu dziwne, ponieważ to był Snape. Zanim postanowiłeś wprowadzić się do mojej głowy, nigdy nawet nie myślałem o facetach, a już szczególnie o tym tłustowłosym draniu.
Mogłeś trafić gorzej niż na Severusa.
Harry wzdrygnął się. Zważywszy na to, że regularnie pozwalał Voldemortowi sobie obciągać, naprawdę już nie wiedział, co definiować jako "gorzej".
- Ale i tak nie mogę uwierzyć, że Snape mi na to pozwolił. Przecież mnie nienawidzi.
Severus lubi być pieprzony, a ty jesteś pociągającym młodzieńcem. To, czy cię nienawidzi, czy nie, naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Za bardzo skupiasz się na emocjach. To był tylko seks.
- Skoro tak mówisz - zachichotał Harry. - I wciąż nie mogę uwierzyć, że dajesz mi rady na temat mojego życia intymnego. Czarni Panowie chyba nie powinni robić czegoś takiego.
Czarni Panowie nie powinni także oglądać mugolskich filmów ze swoimi wrogami.
Harry roześmiał się i pomiędzy jednym parsknięciem a drugim zrozumiał, że Voldemort prawdopodobnie potrzebuje chwili oddechu tak samo, jak on. Wygłupianie się było na to dobrym sposobem. A śmianie się z kiepskich żartów jeszcze lepszym.
- Tak, albo jeść w McDonaldzie. - Chłopak zaczął śmiać się jeszcze bardziej, a Voldemort razem z nim. To sprawiło, że Harry poczuł ciepło wewnątrz siebie, tak, jakby leżał tuż przy ogniu. - Dlaczego to takie przyjemne uczucie? Twój śmiech, oczywiście.
Ja się nie śmieję.
Harry przewrócił oczami.
- W porządku. Chichoczesz.
Nie mam pojęcia. Czy wolałbyś w zamian klątwę Cruciatus?
- Nie - prychnął. - Hej, a czy ty kiedykolwiek rechotałeś?
Nie mogę powiedzieć, abym kiedykolwiek się o to pokusił.
- Powinieneś. Założę się, że brzmiałoby to bardzo zabawnie.
I ty zastanawiałeś się, czy oszalejesz? Myślę, że już dawno to zrobiłeś.
- Cóż - odparł z uśmiechem Harry - jeżeli tak wygląda szaleństwo, to nie jest takie złe.
Drzwi otworzyły się i do pomieszczenia weszli Ron i Neville. Chłopak wziął głęboki oddech, aby się opanować.
- Przyniosłem ci trochę placka z melasy. - Ron położył go na szafce nocnej, obok nietkniętej zupy.
- Tak, powinieneś coś zjeść, Harry - dodał Neville.
- Dzięki, ale naprawdę nie jestem teraz głodny. Myślę, że spróbuję przespać się jeszcze trochę.
Neville rzucił Ronowi zaniepokojone spojrzenie, ale Harry zignorował ich i przewrócił się na bok, tyłem do przyjaciół.
***
Harry pozostał w łóżku także następnego dnia. Wciąż nie zmienił ubrania i wstał tylko po to, aby skorzystać z toalety i tylko dlatego, że zmusił go do tego Voldemort. Chłopakowi wystarczyłoby załatwienie się do pustej szklanki, ale Voldemort stwierdził, że to byłoby barbarzyńskie i mniej więcej wykopał go z łóżka.
Ron przyniósł mu po śniadaniu herbatę i tosty, a po obiedzie kilka babeczek, ale Harry nie miał ochoty na rozmowę, wiec zignorował ofiarność przyjaciela. W porze kolacji drzwi otworzyły się nagle z trzaskiem i do środka wpadł Snape. Harry, który akurat drzemał, natychmiast się zerwał i wbił w niego spojrzenie.
- Potter, lenisz się przez cały dzień?
- Harry - wydyszał Ron, pojawiając się za Snape'em. - Przepraszamy. Podsłuchał nas w Wielkiej Sali i pomaszerował prosto do wieży Gryffindoru.
- Nie mogliśmy go powstrzymać - dodał Neville, ukryty bezpiecznie za plecami Rona.
Snape odwrócił się do nich.
- Wynocha.
Ron prychnął i skrzyżował ręce na piersi.
- Nie możesz wyrzucić nas z własnego dormitorium!
- Nie? - Snape wyciągnął różdżkę i chwilę później coś wypchnęło Rona i Neville'a z powrotem na korytarz, a drzwi zatrzasnęły się, rozbłyskując zaklęciem blokującym.
- A teraz, Potter... - powiedział Snape, obracając się z powrotem do Harry'ego, nadal trzymając różdżkę w dłoni. - Opuściłeś dwa dni zajęć. Raczysz to wyjaśnić?
- Grypa - wymamrotał Harry.
- Nie masz grypy, Potter. Może spróbujesz jeszcze raz? - Snape podszedł kilka kroków bliżej do łóżka. I nawet pomimo tego, że chłopak widział go nagiego i pokrytego spermą, nadal wyglądał cholernie przerażająco, kiedy tak na niego patrzył.
Harry wzruszył ramionami.
- Nie czułem się zbyt dobrze.
- Nie czułeś się zbyt dobrze wczorajszego dnia, dlatego pozwoliłem ci trochę odpocząć i nie poinformowałem dyrektorki o twojej nieobecności. Jednakże dzisiaj wyglądasz na całkiem zdrowego.
Gdzie się podziewał Voldemort, kiedy chłopak go potrzebował?
Powiedz coś!
- Mój mały horkruks ma depresję, Severusie - oznajmił Voldemort.
Harry jęknął.
- Nie mam depresji. Jestem po prostu...zmęczony.
- Och - zakpił Snape. - Nie potrafisz uporać się z kilkoma wspomnieniami Czarnego Pana? Czyżbyś był zbyt słaby, aby uporać się z tym i żyć dalej?
- Zobaczyłem siebie, jak zabijałem swoich rodziców i cieszyłem się z tego! - krzyknął Harry, zrywając się na kolana. - A ty oczekujesz ode mnie, że tak po prostu się z tym pogodzę?!
- Tak, dokładnie tego od ciebie oczekuję. - Snape złapał Harry'ego za szatę na karku i ściągnął go z łóżka. Chłopak uderzył tyłkiem o podłogę i zaskamlał. - Być może nadal oczekujesz specjalnego traktowania, taki bohater jak ty, ale nie pozwolę ci marnować całych dni na użalanie się nad sobą, nurzając się we własnym brudzie.
Snape pociągnął Harry'ego przez dormitorium wprost do łazienki.
- Nie możesz tego zrobić! - Harry próbował się podnieść, ale mężczyzna był silniejszy i szybszy. - Mam... Jestem Czarnym Panem!
- Jeżeli Czarnemu Panu nie podobałyby się moje działania, jestem pewien, że poinformowałby mnie o tym, Potter. - Snape wepchnął go do łazienki i Harry zatrzymał się z poślizgiem w jednej z kabin prysznicowych.
Złapał się ściany, aby utrzymać równowagę.
- To nie twoja sprawa, Snape!
- Teraz to jest także moja sprawa. - Mężczyzna machnął różdżką i ubranie Harry'ego zniknęło. Po kolejnym machnięciu spłynęła na niego lodowato zimna woda.
- A teraz się umyj. Cuchniesz.
Szczękając zębami, Harry odkręcił kurek z gorącą wodą i sięgnął po szampon.
- To wszystko przez ciebie - powiedział, namydlając włosy. - Mogłeś go powstrzymać. Jesteś jego... Nie wiem... Mistrzem, albo czymś takim.
Uważam, że Severus ma rację. Zacząłeś cuchnąć.
Nie odrywając wzroku od Snape'a, Harry nawilżył mydłem swoją klatkę piersiową i podbrzusze.
- Ciekawy widok?
- Owszem - Snape oparł się o framugę drzwi, aby było mu wygodniej.
- Pieprzyłem cię - powiedział Harry. Przesunął pokrytą mydłem dłonią wzdłuż swojego członka i z powrotem. - To byłem ja. Nie Voldemort.
- I? - Snape uniósł jedną brew.
- Podobało ci się to.
Mężczyzna wzruszył niedbale ramionami.
- Tak samo, jak tobie. Jesteś pełnoletni, Potter. Nie ma żadnych przepisów zabraniających takich relacji pomiędzy nauczycielem a pełnoletnim uczniem, jeżeli to cię martwi.
- Nie martwi. - Harry sięgnął poza kabinę prysznicową i wziął z półki szczoteczkę i pastę. - Ale ty mnie nienawidzisz - powiedział i zaczął szczotkować zęby.
- Istotnie. - Snape uśmiechnął się kpiąco.
Harry, powiedziałem ci, że to nie ma dla Severusa znaczenia. Zapomnij o tym, na Merlina.
Harry podsunął twarz pod natrysk i wypłukał usta. To wydawało się dziwne, że pieprzenie Snape'a wcale nie było takie dziwne. Pieprzenie Snape'a było świetnym sposobem na odstresowanie się, a Harry nadal potrzebował dobrego rozluźnienia.
Zakręcił kurek i poczłapał w stronę mężczyzny, dobrze wiedząc, że był nagi i spływała po nim woda.
- Po prostu zastanawiałem się, czy nie chciałbyś zrobić tego ponownie? - powiedział, patrząc na niego z dołu. Oblizał wargi. Snape spoglądał na niego z góry zmrużonymi, czarnymi oczami, a to poruszyło coś wewnątrz Harry'ego i sprawiło, że jego penis zadrżał.
- Tutaj, panie Potter?
- Jasne. - Harry przysunął się bliżej, aż poczuł jak szaty Snape'a ocierają się o jego nagą skórę.
Harry, pocałuj go teraz.
To nie była zła rada, uznał Harry, i po prostu to zrobił. Snape odpowiedział natychmiast, rozchylając wargi. Jego język spotkał się z językiem Harry'ego. Trochę dziwnie było całować go teraz, kiedy nie był pod wpływem kierujących nim wspomnień Voldemorta, ale Snape nie był wcale kiepski w całowaniu. Był ostry i namiętny i Harry przywarł do niego mocniej, jeszcze bardziej pogłębiając pocałunek.
Snape owinął ramię wokół chłopaka i zaczął kierować go w stronę dormitorium. Harry jęknął, kiedy twardość Snape'a przycisnęła się do jego obnażonego penisa. Poczuł, jak mężczyzna uśmiecha się. Harry objął go ramionami i złapał obiema dłońmi za pośladki. Za te pośladki. Pieprzył je i miał zamiar zrobić to ponownie.
Kiedy dotarli do łóżka, Harry oderwał głowę, aby zaczerpnąć powietrza.
- Drzwi?
- Zamknięte - odparł Snape i musnął wargami szyję Harry'ego. - Wątpię, by którykolwiek Gryfon potrafił złamać zaklęcie. Może z wyjątkiem...
Drzwi otworzyły się z hukiem i do środka wpadli Ron i Hermiona, a za nimi Neville, Dean i Seamus.
- ...panny Granger - dokończył z westchnieniem Snape.
- Zabieraj od niego łapy, zboczeńcu! - krzyknął Ron, celując różdżka w Mistrza Eliksirów, który odsunął się od Harry'ego. - Nie martw się, Harry. Nie pozwolimy mu cię skrzywdzić. Powiemy o wszystkim McGonagall i Snape wyląduje w Azkabanie, czyli tam, gdzie jego miejsce!
- Ron - powiedziała Hermiona, opuszczając różdżkę. - Nie sadzę, aby Snape go do tego zmuszał.
Harry pragnął umrzeć. Naprawdę, zdecydowanie pragnął, aby jego życie zakończyło się właśnie tutaj, właśnie w tej chwili.
Spokojnie, to byłoby trochę zbyt pospieszne.
Ronowi opadła szczęka, a stojący za nim Neville stał się czerwony jak piwonia. A Harry spojrzał w dół na swoje ciało, na swoje całkowicie nagie ciało, i zauważył swego sterczącego penisa. A później spojrzał na Snape'a, który przyglądał się jego przyjaciołom. Wyglądało na to, że Ron zmobilizował połowę domu, ponieważ za nim pojawiało się coraz więcej i więcej osób.
- Ale... - Ron spojrzał na Harry'ego z desperacją.
- Ee... - powiedział Harry. - Wolałbym to zrobić bez publiczności, jeżeli nie masz nic przeciwko.
Snape parsknął, a Voldemort śmiał się tak głośno, że Harry'emu kręciło się w głowie.
- Ubierz się, Potter. Idziemy na spotkanie z dyrektorką, aby poinformować ją o naszej intymnej relacji - powiedział Snape, odwracając się i składając mocny pocałunek na wargach Harry'ego.
- On nie może... Musiał być... Zaklęcie Imperius... Ten drań rzucił na niego urok! - wykrzyczał Ron. Hermiona i Neville złapali go za ramiona i pociągnęli przez niewielki tłum, a później na korytarz.
***
- Wejść.
Snape popchnął ciężkie drzwi prowadzące do gabinetu McGonagall i wprowadził Harry'ego do środka. Chłopak wciąż nie był pewien, co tutaj robią, ale kiedy wcześniej o to zapytał, Snape po prostu go zignorował i kazał mu iść dalej.
- Severusie, Harry. Co mogę dla was zrobić? - zapytała McGonagall, siedząc za biurkiem, które kiedyś należało do Dumbledore'a.
- Pani dyrektor. - Snape pochylił głowę i pociągnął Harry'ego w głąb pomieszczenia. - Potter i ja chcieliśmy coś ogłosić.
- Tak? - McGonagall przechyliła głowę. - Czy to ma coś wspólnego z dodatkowymi lekcjami, które udzielasz Harry'emu?
- Niezupełnie. Pomyśleliśmy, że najlepiej będzie, jeżeli usłyszysz to od nas, zamiast wysłuchiwać plotek. - Snape pociągnął Harry'ego za ramię i przyciągnął go do siebie tak blisko, że chłopak stał tuż przy jego boku.
- No więc? Wyduście to z siebie.
Snape ponownie pochylił głowę.
- Potter i ja jesteśmy w związku.
McGonagall zamrugała.
- Że co proszę?
- W miłosnym związku - dodał Snape całkowicie opanowanym głosem. Harry wbijał wzrok w podłogę i czuł, jak jego policzki płoną.
- Czy wyście już całkiem oszaleli? - McGonagall podniosła się z krzesła, opierając się obiema rękami o blat biurka.
- Zdecydowanie nie - powiedział Snape. - Wiesz, że nie ma żadnych reguł zabraniających takiego związku pomiędzy nauczycielem i pełnoletnim uczniem.
- Dobrze znam szkolne reguły, Severusie. Ale wy nie możecie mówić tego poważnie. - McGonagall rozpaczliwie wskazała na nich obu. - Nie znosicie się.
- Przezwyciężyliśmy dzielące nas różnice i odkryliśmy, że mamy ze sobą wiele wspólnego - odpowiedział gładko Snape.
- Co wy możecie mieć ze sobą wspólnego? - Głos McGonagall stawał się coraz wyższy i wyższy.
- Voldemorta - odparł Harry, po raz pierwszy spoglądając na dyrektorkę. Jej oczy rozszerzyły się.
Harry! Uważaj, co mówisz!
- Rozmawiamy o Voldemorcie. To znaczy... On zrujnował życie nam obu, prawda? To właśnie mamy ze sobą wspólnego. - Harry zerknął na Snape'a, zastanawiając się, czy to wystarczy, aby przekonać McGonagall. Nie był wcale pewien. - A, tak - dodał. - Seks też jest świetny.
Dyrektorka natychmiast usiadła.
- Tyle wystarczy, panie Potter.
- Przepraszam - wymamrotał Harry, chociaż wcale nie było mu przykro. Chichot Voldemorta potęgował jego własną przyjemność, kiedy widział tak zdenerwowaną McGonagall.
- Cóż... - Dyrektorka złożyła dłonie. - Wiem, że nie mogę zabronić tego związku, ale chciałabym, żebyście ponownie to rozważyli. Czy macie jakiekolwiek pojęcie o tym, jak na coś takiego mogą zareagować uczniowie? Albo kadra? Albo Ministerstwo?
- Ministerstwo nie może nic zrobić - odparł Snape. - Obaj jesteśmy dorosłymi czarodziejami, którzy weszli w ten związek z własnej woli. Dopóki nie postanowią nagle zakazać homoseksualizmu, to nie jest ich sprawa.
- Ale co ja mam powiedzieć kadrze, Severusie? Jak mam wyjaśnić uczniom, że ich nauczyciel jest w... związku z chłopcem dwa razy od siebie młodszym?
- Jeżeli chcesz, abym zrezygnował, uczynię to - powiedział Snape.
Harry'emu nie spodobał się ten pomysł. Snape, jako jedyny w Hogwarcie, znał prawdę o nim.
- Oczywiście, że nie chcę! Miałam już wystarczająco duży kłopot, aby za pierwszym razem znaleźć Mistrza Eliksirów. Nie jestem z tego zadowolona, ale doskonale wiem, że decyzja nie należy do mnie. Jednakże chciałabym cię prosić, Severusie, abyś ograniczył przejawy uczuć do swoich prywatnych komnat.
- Oczywiście, pani dyrektor.
- Potter, jeżeli twoje oceny od tego ucierpią, wtedy będę zmuszona wkroczyć i zakończyć ten... ten przejaw szaleństwa.
- Nie ucierpią, pani profesor - powiedział Harry. - Przyrzekam.
- Możecie odejść!
Snape pociągnął Harry'ego do drzwi. Kiedy mijali portret Dumbledore'a, ten mrugnął do nich porozumiewawczo. Harry natychmiast spuścił wzrok i pozwolił mężczyźnie wyprowadzić się z gabinetu.
- I co teraz? - zapytał, kiedy zatrzymali się w wyludnionym korytarzu. - Jesteś teraz moim chłopakiem, czy coś takiego?
- Nie bądź niedorzeczny, Potter - powiedział Snape. Puścił Harry'ego i wygładził szaty. - Teraz nikt nie będzie interesował się tym, ile czasu spędzasz ze mną sam na sam. To doskonała przykrywka.
Zgadzam się. Pozwól, aby świat uwierzył, że ty i Severus jesteście ze sobą, i nikt nie będzie nas niepokoił.
- On się zgadza - powiedział Harry, a Snape skinął głową. - A więc... ee... Co teraz robimy?
- Teraz wracasz do swojego domu, aby wytłumaczyć, co się wydarzyło, ponieważ wszyscy Gryfoni są przekonani, że rzuciłem na ciebie zaklęcie Imperius. - Usta Snape'a wykrzywiły się w szyderczym uśmiechu. - Chociaż, oczywiście, nie mam nic przeciwko odebraniu odpowiedniej ilości punktów za jakąkolwiek fałszywą sugestię pod moim adresem.
- Dobra - prychnął Harry.
- Przyjdź do mojego gabinetu jutro po śniadaniu. Dokończymy wtedy to, co nam przerwano. - Snape przeszedł obok Harry'ego, zaciskając na moment dłoń na jego kroczu. Harry zadrżał z podniecenia i rozdrażnienia jednocześnie.
Nasz Severus potrafi być takim rozkosznym, małym złośliwcem.
- Taa, kiedy nie zachowuje się jak kompletny drań - wymamrotał Harry i ruszył z powrotem do wieży Gryffindoru.
CDN
|
| |  | |  |
 | Komentarze |  | |
dnia grudnia 30 2009 23:15:48
Och to musiał być szok dla biednego Rona. Wyraz jego twarzy zapewne był bezcenny. -
Harry westchnął. Może powinien sam sobie obciągnąć. W czasie masturbacji nie będzie myślał o śmierci swoich rodziców. W najgorszym wypadku pomyśli o Snapie, ale to nie koniec świata.
Tutaj zaczęłam się śmiać, później było już jeszcze gorzej.
McGonagall - aż usiadła z wrażenia xd. Severus taki Severusowaty, choć nie pasuje mi u niego rola uke w relacjach on/Harry. Ale postanowiłam to przełknąć i przeczytałam.
Tłumaczenie ładne i zgrabne. Literówka tylko tutaj znalazłam : Nie e tej chwili. .
Czyta się płynnie z uśmiechem na ustach. Vrak zgrzytów ietc ;d.
Jednym słowem : Cacy ^^
Powodzenia w dalszej pracy
Kagome |
dnia grudnia 30 2009 23:22:55
Ohhh Bożeeee ^^ chce wiecej xD no nie wierze xD poleźli do McGonagal i tak o jej powiedzieli o tym, ze sa w zwiazku! To bylo megadziwne xD To było albo krotkie albo tak szybkie ze nie zauwazylam kiedy minął czas czytania. W kazdym razie czuje niedosyt! Jestescie ekstra tyle prezentow na swieta ^^ DZIĘ-KU-JE ^^ |
dnia grudnia 30 2009 23:38:08
AJ *____*
Rozdział (a właściwie część?) świetny! Uśmiałam się, chociaż trochę rozczarowała mnie Granger, otwierając drzwi... xD Aż nie mogę się doczekać następnego... Ta obietnica Severusa... Uh ^^. Z pośpiechu zjadłyście gdzieś tam chyba z dwie literki, ale nieważne, uwielbiam Wasze tłumaczenia ;d. |
dnia grudnia 30 2009 23:45:13
Ale się uśmiałam podczas czytania. No po prostu się dziwie że jeszcze wszyscy u mnie śpią. A końcówka to mnie normalnie rozwaliła. I ten Potter: - Jesteś teraz moim chłopakiem, czy coś takiego?
Gratuluje. Naprawdę. Ten tekst jest świetnie wybrany, śmieszny, perwersyjny, zboczony i posiada wspaniałe cechy.
A tak swoją drogą to się dziwie że gryfoni nie umarli jak zobaczyli tą scenę. To chyba mój ulubiony rozdział, nie licząc tego z masturbacją przed lustrem xDD Wszystko mi się tak podobało.
Jeszcze raz szczerze gratuluje, oraz was pozdrawiam. ; ) |
dnia grudnia 31 2009 00:19:49
Cudowne! Nie powiem, że to najlepszy rozdział, ale zdecydowanie najśmieszniejszy xD Harryś próbuje swoich sił w uwodzeniu xD Jeden pocałunek i Severus cały jego xD Absolutnie kocham takiego Snape'a - taki troszkę seksoholik, nie uważacie? Voldemort w kółko powtarza, że Sev lubi seks, że nie obchodzi go, że to 'znienawidzony Pottrer', bo lubi młodych, ładnych chłopców... OMK. Świetne! XD
McGonagall - uwielbiam tę kobietę, a jej reakcja na rewelacja Snape'a była bardzo wyważona, spokojna i rozsądna, a mimo to mnie ubawiła. Znowu najlepszym okazał się być Snape - ach, ten stoicki spokój, i jeszcze to "w miłosnym związku", żeby nikt nie miał wątpliwości xD Harry również udany, z tym "A, tak. Seks też jest świetny" : D Jeden wielki kwik xD
I to pożegnanie między nimi...
Komentarz powstaje po zaledwie jednokrotnym przeczytaniu rozdziału, więc piszę to, co mi się przypomni. Ach, tak... Ron! Niby taki przyjaciel, ale tutaj był wyjątkowo wkurzający. Imperius i Imperius... Pfff... Chociaż, żeby Snape chciał uprawiać seks na brudnej pościeli w dormitorium Gryfonów? Cóż za desperacja! XD Wzruszająca jest natomiast jego wiara w umiejętności Hermiony xD
O, i jeszcze okrzyk Harry'ego "jestem Czarnym Panem!" Rewelacja! XD
Poza literówką znalezioną przez Kagome, w oczy rzuciło mi się jeszcze "Patrząc na to, że przez cały dzień leżysz w łóżku w ubraniu, niewiele ci już brakuje" - brak kropeczki na końcu zdania xD
Mam nadzieję, że jest opcja 'edit'; lecę przeczytać rdz. 10 raz jeszcze, na pewno coś mi przyjdzie do głowy xD |
dnia grudnia 31 2009 11:30:20
O ku...rcze!! Ten rozdział jest absolutnie, totalnie i niezaprzeczalnie boski i genialny!
W momencie kiedy gryfoni wkroczyli do dormitorium musiałam na dobrą chwile przerwać czytanie. A potem ta rozmowa z McGonagall, aż dziw, że biedaczka nie zeszła na serce 
- Potter i ja jesteśmy w związku.
McGonagall zamrugała.
- Że co proszę?
- W miłosnym związku - dodał Snape całkowicie opanowanym głosem.
Właśnie za to go uwielbiam: opanowany w absolutnie każdej sytuacji.
- Przyjdź do mojego gabinetu jutro po śniadaniu. Dokończymy wtedy to, co nam przerwano. - Snape przeszedł obok Harry'ego, zaciskając na moment dłoń na jego kroczu.
Ahh ta snapeowska subtelonosć...
Już nie moge się doczekac co będzie dalej...po śniadaniu |
dnia grudnia 31 2009 13:20:27
Cholera to było mocne. Oboje są tak namiętni. Chciała bym zobaczyć minę Rona, albo lepiej Giny.
Ee... - powiedział Harry. - Wolałbym to zrobić bez publiczności, jeżeli nie masz nic przeciwko.
Harry jak zawsze elokwentny najpierw mówi potem myśli. Rozmawiamy o Voldemorcie. To znaczy... On zrujnował życie nam obu, prawda? To właśnie mamy ze sobą wspólnego. - Harry zerknął na Snape'a, zastanawiając się, czy to wystarczy, aby przekonać McGonagall. Nie był wcale pewien. - A, tak - dodał. - Seks też jest świetny.
Kolejny popis umiejętności Harry'ego.
Nasz Severus potrafi być takim rozkosznym, małym złośliwcem. Zdecydowanie popieram. |
dnia grudnia 31 2009 14:48:48
- Witaj wśród rasy ludzkiej, Tom
Piękne, trafne i gorzkie.
Harry westchnął. Może powinien sam sobie obciągnąć. W czasie masturbacji nie będzie myślał o śmierci swoich rodziców. W najgorszym wypadku pomyśli o Snapie, ale to nie koniec świata.
O tak, mój mały horkruks nie jest już prawiczkiem.
- Nie mogę uwierzyć, że straciłem dziewictwo ze Snape'em - wymamrotał Harry. To była nieco nieprzyjemna myśl.
Podobało ci się. Nie ma potrzeby zaprzeczać.
Nie ma, oj nie ma. >Przypomina sobie dalszy ciąg opowiadania.<
- Tutaj, panie Potter?
- Jasne. - Harry przysunął się bliżej, aż poczuł jak szaty Snape'a ocierają się o jego nagą skórę.
Harry, pocałuj go teraz.
To jeden z momentów, dla którego w ogóle komentuję tę konkretną część Pozornego.
- Ee... - powiedział Harry. - Wolałbym to zrobić bez publiczności, jeżeli nie masz nic przeciwko.
Snape parsknął, a Voldemort śmiał się tak głośno, że Harry'emu kręciło się w głowie.
Słodkie - śmiałam się i śmiałam. Mogłabym tak cytować i cytować. To opowiadanie jest bardzo, bardzo specyficzne. Na pewno nie należy do moich ulubionych, ale wiele pojedynczych scen i rozmów jest po prostu niesamowita, a przy tym świetnie przetłumaczona. Jest to takie trochę inne, niż zwykle, opowiadanie z paringiem HP/TMR, bo żadna z postaci jakoś skrajnie się nie zmienia, a nawet jeśli, to zmiana ta jest odpowiednio uzasadniona. |
dnia grudnia 31 2009 15:15:47
OMG! Myślałam, że padnę ze śmiechu! Ten rozdział jest tak cudownie CHORY! Scena w dormitorium i rozmowa z McGonagall to po prostu.. No brak słów!
- Ee... - powiedział Harry. - Wolałbym to zrobić bez publiczności, jeżeli nie masz nic przeciwko.
Snape parsknął, a Voldemort śmiał się tak głośno, że Harry'emu kręciło się w głowie.
:D
Cała ta relacja HP/SS/TR zawsze wydawała mi się nieco dziwna, ale po prostu kocham to opowiadanie! I kocham tego konkretnego Toma Riddle'a, jest boski <3
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D Właściwie to nie mogę się zdecydować czy bardziej chcę DI czy PZ i po prostu... OBA! |
dnia grudnia 31 2009 17:34:34
Dopiero co podniosłam się z podłogi, ale wciąż nie mogę przestać kwiczeć.
Jezu, Snape w <i>miłosnym związku</i>. Na miejscu McGonagall miałabym wątpliwości co do poczytalności ich obu.
Przezwyciężyliśmy dzielące nas różnice i odkryliśmy, że mamy ze sobą wiele wspólnego
W tym momencie umarłam i zmartwychwstałam.
I jedna maleńka literówka:
Harry, powiedziałem ci, że to nie ma dla Severusa znaczenia. Zapomnij o tym, na <b>Melina</b>.
MeRlina. |
dnia stycznia 02 2010 14:43:25
XD. nie mogę przestać się szczerzyć, na myśl o tym, jakie miny musieli mieć Gryfoni, kiedy wpadli do dormitorium. OMG. ;d
i jeszcze to:
- Nie - prychnął. - Hej, a czy ty kiedykolwiek rechotałeś?
Nie mogę powiedzieć, abym kiedykolwiek się o to pokusił.
rechoczący Czarny Pan? tego jeszcze nie było 
ciekawa jestem jak będzie teraz wyglądało ich zycie, kiedy cała szkoła, a nawet całyt czarodziejski świat, dowie się o ich "miłosnym związku" XD
hah, powodzenia w tłumaczeniu. : ) |
dnia stycznia 02 2010 21:05:27
O matko! Uśmiałam się Zwłaszcza przy tym, że Snape i Harry są w ZWIĄZKU MIŁOSNYM! Jak zwykle świetne tłumaczenie Aż prosi się o więcej! |
dnia stycznia 03 2010 17:20:36
w tym fiku nie mogę przeboleć, że Snape nie jest stroną dominującą w tym "związku miłosnym", zdecydowanie wolę jak on jest górą ;]
i omg, "związek miłosny"... O.O no comment xD miłego dalszego tłumaczenia życzę i dzięki ^^ |
dnia stycznia 04 2010 12:25:48
W końcu postanowiłam coś z siebie wykrzesać i napisać komentarz.Dosyć długo zabierałam sie do tego opowiadania z powodu parringu.Wczoraj z braku lektury przeczytałam i jestem w szoku!Voldemort w Harrym,wspólna masturbacja plus Snape.Pierwszy raz czytam coś takiego.Wszystko jest bardzo dobrze napisane,wątki składają się w ładną całość.Czyta się bardzo przyjemnie a do tego już tak dawno nie śmiałam sie przy żadnym opowiadaniu.Rewelacja.Jest to miła odskocznia od dramatycznych snarry.Scena jak Snape obciąga Harremu no i jak cały Gryffindor ich porzyłapał - niezapomniane!!! |
dnia stycznia 05 2010 00:30:03
Nasz Severus potrafi być takim rozkosznym, małym złośliwcem
Kwik! Tak! *pełen ślinotok*
Bardzo ładne tłumaczenie rozdziału, dziewczynki! Strasznie mi się podobają wasze... Hm... Opisy sytuacyjne^^
Nareszcie jakiś fic, w którym to nie Snape jest stroną dominującą, a "Harry". Taak. Genialne opowiadanie wybrałyście do tłumaczenia. Perełka wśród złota. xD
Szkoda, że zmierza ku nieuchronnemu końcowi... |
dnia stycznia 10 2010 23:47:18
Dla mnie to takie mało "Severusowate" ,że Severus tak po prostu się zgodził na ten romans . Według mnie powinien wszystkich potraktować Obliviate i po sprawie Ale cóż wiem, że wy to tylko tłumaczycie a nie piszecie . Tłumaczenie jak dla mnie wspaniałe . Chciałabym kiedyś mieć tyle siły i znać język angielski na tyle żebym sama mogła coś przetłumaczyć .
Przepraszam za nieskładny komentarz 
Pozdrawiam . |
dnia lutego 10 2010 21:55:27
Nie bądź śmieszny. Miałbym pozwolić sobie na to, aby coś tak pospolitego i trywialnego jak emocje wzięły nade mną górę?!
Tak tak, Tom, w ogóle się tym nie przejąłeś i masz to totalnie w dupie. Nawet okiem nie mrugnąłeś. Przecież to tylko wspomnienia Pottera... XD Teraz to mi go szkoda, ze musiał to wszystko oglądać i odczuwać.
-Pieprzyłem cię - powiedział Harry. Przesunął pokrytą mydłem dłonią wzdłuż swojego członka i z powrotem. - To byłem ja. Nie Voldemort.
- I? - Snape uniósł jedną brew.
- Podobało ci się to.
Mężczyzna wzruszył niedbale ramionami.
- Tak samo, jak tobie. Jesteś pełnoletni, Potter. Nie ma żadnych przepisów zabraniających takich relacji pomiędzy nauczycielem a pełnoletnim uczniem, jeżeli to cię martwi.
Stwierdzenie Pottera było takie trafne! Brawo Harry Snape w życiu nie zauważyłby, że go pieprzyłeś, gdybyś mu nie powiedział.
Późniejsza akcja w dormitorium była boska xD Padłam po prostu padłam jak przeczytałam. Hermi zawsze się wpierdoli xD |
dnia listopada 12 2011 23:43:04
Padłam, po prostu padłam trafiona śmiechem, niczym jakąś pokrętną odmianą Avady xD Scena z "akcją ratunkową" w dormitorium i oszołomienie McGonagall bezcenne. Uff... nie jestem w stanie napisać coś więcej bo jestem wypompowana po tym napadzie niekontrolowanego śmiechu. Zmęczyłam się, doprawdy  |
|
| |  | |  |
 | Dodaj komentarz |  | | Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
| |  | |  |
|
 | Logowanie |  | |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
| |  | |  |
 | Gdzie można nas znaleźć/Where you can find us |  | | | |  | |  |
 | Ważne |  | |
If you're from another country and you've registered, send us an e-mail with your login, so we can activate your account: ariel_lindt@wp.pl
Nie wyrażamy zgody na kopiowanie i umieszczanie naszych ficków i tłumaczeń w innych miejscach!
Ariel & Gobuss |
| |  | |  |
 | Shoutbox |  | | Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.
|
| |  | |  |
|