dnd, d&d dungeons and dragons
 
Snarry World
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d MENU dungeons and dragons
 
Strona Główna Desiderium Intimum Mistrz i Chłopiec Tłumaczenia Nasza Książka/Our Book Kategorie Newsów Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d
OUR BOOK
dungeons and dragons
 
The Light Enthralled by The Darkness:

BOOK 1 - THE BLACK MONGREL
BOOK 2 - THE CURSED ONE
BOOK 3 - THE POISONS MASTER


 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
NASZA KSIĄŻKA
dungeons and dragons
 
The Light Enthralled by The Darkness PO POLSKU:

KSIĘGA 1 - CZARNY MONGREL
KSIĘGA 2 - PRZEKLĘTY
KSIĘGA 3 - MISTRZ TRUCIZN


 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Nasza twórczość/Our stuff
dungeons and dragons
 
DESIDERIUM INTIMUM
MISTRZ I CHŁOPIEC
NASZE TŁUMACZENIA

Desiderium Intimum In Other Languages
The Master and The Boy

Desiderium Intimum Soundtrack
Desiderium Intimum Arts
Inne Ficki
Contests
Awards
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Nasze Teledyski/Our Videos
dungeons and dragons
 
Desiderium Intimum Trailers
Videos by Ariel & Gobuss
Videos by Ariel Lindt
Videos by Gobuss
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Polecane/Recommended
dungeons and dragons
 
Snarry od A do Z
Fanfics
Arts
Videos
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Użytkowników Online
dungeons and dragons
 
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 7,348
Najnowszy Użytkownik: olcia_olenka
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Our Desiderium Intimum Videos
dungeons and dragons
 






 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Nawigacja
dungeons and dragons
 
Strona Główna
Nasza Książka/Our Book
Kategorie Newsów
Artykuły
Buttony do Snarry World
Statystyki
Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
THE LIGHT ENTHRALLED BY THE DARKNESS
dungeons and dragons
 

THE LIGHT ENTHRALLED BY THE DARKNESS ON AMAZON
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Pozorne Zwycięstwo Część 4
dungeons and dragons
 
Beta: Kaczalka - dziękujemy :)





Część 4




Harry obudził się czując rękę poruszającą się na jego członku. Potrzebował kilku mrugnięć powiekami, aby pozbierać myśli oraz zorientować się, gdzie jest i co się dzieje.

Czyżby onanizował się we śnie? Ale miał wrażenie jakby dłoń, która gładziła jego penisa, tak naprawdę nie należała do niego.

Zerknął w dół na swoje ciało. Obraz przed jego oczami nadal był nieco zamazany, ale nie na tyle, żeby Harry nie zauważył kilku kluczowych elementów. Leżał odkryty, spodnie od piżamy miał zsunięte, a jego dłoń poruszała się na twardym członku.

I wtedy umysł dogonił ciało, tak, jakby ktoś otworzył mu bramę w głowie, i zalała go fala gorąca. Jego plecy wygięły się w łuk, pięty wbiły się w materac i ciężkie krople spermy wytrysnęły wprost na jego brzuch.

Harry miał wcześniej wiele orgazmów, ale żaden z nich nie był tak intensywny, jak ten. Żar, który zazwyczaj odczuwał w pobliżu krocza, teraz opanował go całego, od czubka nosa, aż po palce u nóg i sprawił, że jego skóra drżała, mięśnie bolały, a powieki zacisnęły się tak mocno, iż miał wrażenie, że mogą się już nigdy więcej nie otworzyć.

Przyjemność zaczęła powoli odpływać, aż nie pozostało nic, poza zwiotczałym ciałem Harry'ego i jego zdezorientowanym umysłem.

Cóż, to z pewnością był najdziwniejszy sen erotyczny, jaki kiedykolwiek mu się przyśnił.

Co? I nie dostanę za to ani słowa uznania?

Oczy Harry'ego natychmiast się otworzyły i chłopak usiadł gwałtownie.

- Co... czy ty... do cholery... dotknąłeś mojego penisa?!

Technicznie rzecz biorąc, teraz to jest także mój penis.

- Jeszcze czego! - Harry zerwał się z łóżka tak nagle, że wylądował na czworakach. - Molestowałeś mnie we śnie!

Nieprawda. Mieliśmy ostatnio trochę za dużo stresów. Po prostu pomyślałem, że to pomoże nam się uwolnić od części z nich. Całkiem dobrze się bawiłem i, z tego, co czułem, ty także.

Harry usiadł na piętach i wyciągnął palec w górę, jakby chciał pogrozić Voldemortowi.

- Nie waż się nigdy - NIGDY - więcej dotykać mojego penisa! On jest mój!

A co w takim razie z moimi potrzebami, Harry? Nie jestem przyzwyczajony do tego rodzaju celibatu, do którego nas zmuszasz.

Harry próbował wykrzyczeć swoje obiekcje, ale jedynym, co wydobyło się z jego gardła, był zachrypnięty, zduszony wrzask. W połowie doszedł, w połowie doczołgał się do łazienki. Dopiero tam, kiedy zdejmował swoją piżamę, udało mu się odzyskać głos.

- Mam gdzieś twoje pieprzone potrzeby. Ostatnią rzeczą, jakiej od ciebie potrzebuję, jest dotykanie tamtej części mnie.

To nie wstyd być prawiczkiem. Mógłbym ci pomóc.

Harry obrócił się gwałtownie do tyłu, tak, jakby Voldemort stał za nim.

- Nie byłbym teraz pieprzonym prawiczkiem, gdybyś nie przeszkodził mi tamtej nocy w Norze! A zresztą, co to ma wspólnego z czymkolwiek?

Zachowujesz się trochę zbyt nerwowo. Ktoś mógłby pomyśleć, że nikt ci wcześniej nie obciągnął. I wciąż myślisz o tym rudzielcu? Daj spokój, Harry, ona nie jest w twoim typie.

- Ona jest w moim typie!

Dobra, ale zdecydowanie nie jest w moim. Utknęliśmy ze sobą, ale ja przynajmniej jestem bardziej pewny siebie i dojrzalszy, niż ty, wiec mogę ci pomoc. Byłbym wdzięczny, gdybyś zrobił to samo dla mnie.

- Ta rozmowa się nie odbyła - wymamrotał Harry. Wszedł pod prysznic i przez pierwszą minutę nie zorientował się, że zapomniał odkręcić zawór z gorącą wodą. Przestał szczękać zębami dopiero, kiedy dodał ciepłej. - Nigdy więcej nie będziemy o tym rozmawiać. O moim penisie, mojej orientacji, albo o moim doświadczeniu seksualnym. Nigdy, przenigdy!

Wygląda na to, że przebywam wewnątrz jedynego, wypierającego się swojej seksualności nastolatka w całej Wielkiej Brytanii.

- Nie rozmawiam z tobą - powiedział Harry w stronę ściany i zaczął zawzięcie szorować włosy.

I, podtrzymując swoje słowa, już ani razu nie odpowiedział Voldemortowi. Tak było, dopóki w połowie zakładania dżinsów nie usłyszał odgłosu aktywowanej sieci Fiuu na dolnym piętrze.

Czy to było...?

- Tak, mój kominek. - Harry wciągnął dżinsy, założył koszulkę, zabrał różdżkę i wymknął się z sypialni. Kiedy był w połowie schodów, usłyszał znajomy głos wołający go z kuchni.

- Harry? Jesteś jeszcze na górze?

- Tak - odkrzyknął, wkładając różdżkę do kieszeni. - Zaraz zejdę, Hermiono.

Jest okropnie natarczywa, prawda? Czego ona znowu chce?

- Nie mam pojęcia - wyszeptał Harry. - Zachowuj się.

Czy nie robię tego zawsze?

Harry postanowił to zignorować i zszedł po schodach do kuchni, gdzie zobaczył Hermionę i Rona.

- Dlaczego nigdy nam nie powiedziałeś? - zapytał Ron. - Albo przynajmniej, dlaczego nigdy nie powiedziałeś Ginny? Płacze odkąd tylko to zobaczyła.

- Co?

- Och, Harry, nie czytałeś Proroka? - zapytała Hermiona.

- Nie - odparł Harry nie mając pojęcia, o czym mówią jego przyjaciele.

Nie? Powinniśmy go zaprenumerować. Lubię być na bieżąco z wiadomościami.

Zamknij się, pomyślał Harry.

- Tak też pomyślałam. - Hermiona wyciągnęła kopię gazety zza pleców i przytrzymała ją przed Harrym. Ciężko było nie zauważyć ogromnego tytułu:

ŁZAWE WYZNANIE HARRY'EGO POTTERA: JESTEM GEJEM.

Zamorduję cię, pomyślał Harry, wysyłając mentalnie kilka wizji tortur.

Ciągle to powtarzasz. Ale jakoś nie spełniasz tych obietnic.

- I? - ponagliła go Hermiona.

- Ja... eee... co jest napisane w artykule? - Harry podrapał się w głowę.

- Że powiedziałeś naszemu drogiemu przyjacielowi, aurorowi Kingsleyowi Shackleboltowi o tym, jak zmagałeś się ze swoją orientacją tuż przed tym, zanim wysłałeś przepełniony namiętnością list do swojego szczególnego przyjaciela - wyjaśnił Ron.

Hermiona spojrzała na niego z podziwem.

- Nie mogę uwierzyć, że to wszystko zapamiętałeś.

A więc wygląda na to, że twój przyjaciel auror nie był tak godny zaufania, jak sądziłem.

Nie, Kingsley nigdy by tego nie zrobił. Myśli Harry'ego zostały przerwane odgłosem uderzającego w okno dzioba. Szybko wpuścił nieznajomą sowę i odwiązał niewielki rulonik.


Harry,

właśnie dostałem Proroka. Bardzo mi przykro, ale zapewniam Cię, że nie puściłem pary z ust. Złożę dzisiaj po południu wizytę temu urzędnikowi z poczty i zobaczę, co ma do powiedzenia.

Kingsley Shacklebolt



Harry westchnął z ulgą. A nie mówiłem?

- Czy to od twojego... ee... chłopaka? - zapytała łagodnie Hermiona, rumieniąc się.

- Nie! - Harry szybko spalił notkę zaklęciem. - Od Kingsleya, który zapewnia, że nikomu nie powiedział. Podejrzewa, że za tym wszystkim stoi urzędnik pocztowy.

- Och. - Ron spojrzał na swoje buty. - A więc to prawda.

- Cóż...

Nie zaprzeczaj. To świetne wytłumaczenie dla twojego wcześniejszego dziwacznego zachowania.

Nie mam zamiaru mówić moim przyjaciołom, że jestem gejem, pomyślał Harry, jednocześnie desperacko próbując zachować kamienną twarz.

Ja nie widzę żadnego problemu. Jeszcze chwilę temu stanowczo sprzeciwiałeś się jakiejkolwiek formie seksu, więc to nie powinno mieć żadnego wpływu na twoje życie erotyczne.

Harry wywrócił oczami.

- Cóż, powiedziałem Kingsleyowi. - O! Jego przyjaciele mogą zrobić z tym, co zechcą. - Ale to nie było żadne łzawe wyznanie - dodał, aby nie pomyśleli, że przeżył jakieś załamanie nerwowe albo coś w tym rodzaju. Voldemort parsknął, co sprawiło, że Harry zmarszczył nos.

- To z pewnością wszystko wyjaśnia. - Hermiona złożyła gazetę i wsunęła ją do kieszeni.

- No, tak myślę. - Merlinie, jak bardzo Harry nienawidził okłamywać przyjaciół.

Czasami małe kłamstwo jest lepsze, niż znacznie gorsza prawda.

Słusznie, pomyślał Harry. Prawda mogłaby ich zabić.

- Ale dlaczego nigdy nam nie powiedziałeś? - Hermiona posłała mu jeden ze swoich porozumiewawczych uśmiechów.

- Ja nie... no wiecie, wciąż się z tym zmagam. Trochę. To nie takie proste.

- Ale to i tak bez znaczenia - powiedział Ron. Harry mógłby przysiąc, że jego przyjaciel starał się brzmieć dojrzale. - To znaczy, zabiłeś Voldemorta. To nie ma znaczenia, że byłeś wtedy gejem.. To znaczy... nie mam nic przeciwko.

Harry prychnął.

- W porządku.

- Ale wiesz, mogłeś przynajmniej powiedzieć Ginny. - Ron wyglądał na lekko zdenerwowanego. - Była naprawdę zmartwiona, kiedy wychodziliśmy.

Harry zamknął na chwilę oczy. Teraz Ginny myśli, że robił wszystkie te dziwne rzeczy z facetami.

- Przepraszam - wyszeptał.

- Nie przepraszaj nas - powiedziała Hermiona. - Przeproś ją. Kiedy znowu się z nią spotkasz. Może w Hogwarcie?

- Tak, będę w Hogwarcie. - westchnął Harry. - Mam dzisiaj dużo do zrobienia.

- Och, pomyśleliśmy, że może chciałbyś zjeść z nami śniadanie? - zapytał Ron. Zabrzmiał tak niepewnie, że Harry poczuł ból w żołądku.

- Przykro mi, ale mam już plany. Może innym razem, dobra?

- W porządku. Do zobaczenia, Harry. - Hermiona wzięła Rona za ramię i oboje się deportowali.

Harry stał przez chwilę bez ruchu.

- Tom?

Tak, mój mały horkruksie?

- Nie... nieważne. Ile wiesz o magicznych zabezpieczeniach?

Dosyć sporo. A co?

- Ponieważ chcę powstrzymać ludzi od wypadania z mojego kominka, albo włamywania się przez drzwi.

A więc poczarujmy sobie trochę.


***

- Nie mogę się ruszać - powiedział Harry, rozkładając się na kanapie.

Teraz mówisz jak charłak.

- Co?

Ktoś, kto nigdy wcześniej nie uprawiał prawdziwej magii.

- Wiem, do diabła, kto to jest... Merlinie, naprawdę nie mogę się ruszać. - Harry spróbował podnieść głowę, ale nie udało mu się. Voldemort pomógł mu nałożyć kilka zaklęć, a nawet kilka klątw na cały dom, aby trzymać nieproszonych gości na zewnątrz, a ich bezpiecznie w środku. Zajęło im to cały poranek i połowę popołudnia, a Harry przerwał tylko na chwilę, aby zjeść drugie śniadanie.

A teraz był tak wykończony, iż miał wrażenie, jakby jego kończyny zamieniły się w galaretę.

Chciałbym w najbliższym czasie znowu odwiedzić Muzeum Brytyjskie.

- Jutro. Teraz chciałbym... spać. O tak, spać.

I stracić cały dzień?

- To moje wakacje. Mogę spać, jeżeli mam na to ochotę. - Harry pozwolił, aby jego oczy się zamknęły. Tak było o wiele lepiej. Tylko jego umysł dryfujący w kierunku ciemności i jego ciało w całkowitym rozluźnieniu. Na powierzchni świadomości unosiły się pytania i myśli - dziwne, ale, pomimo tego, niezwykle intrygujące.

- Dlaczego wybrałeś mnie? - wyszeptał, na wpół świadomie poruszając ustami. - Zamiast czarodzieja czystej krwi?

Ponieważ wiem, że nie powinno się niedoceniać czarodziejów półkrwi. Oni posiadają to, co najlepsze z obu światów.

- Och - to było ostatnie, co Harry zapamiętał, zanim sen zabrał go daleko.

Znajdował się w gabinecie Snape'a, na półkach przy ścianach stały w rzędach słoiki, w których pływały wszystkie rodzaje miniaturowych dinozaurów. Za biurkiem Snape'a siedział Tom Riddle. Nie Voldemort. Harry był tego pewien. To był Tom Riddle. Przystojny, przebiegły i całkowicie nie na swoim miejscu.

- Gdzie jest Snape? - zapytał Harry. To było ważne, żeby znaleźć Snape'a.

- Już tu nie pracuje, nie pamiętasz, Harry? - odparł Tom.

Chłopak pokiwał głową. Pamiętał to.

- On mnie zabił.

- Próbował. - Tom podniósł się ze swego miejsca i okrążył biurko, a każdy krok przybliżał go do Harry'ego coraz bardziej i bardziej, aż obaj znaleźli się twarzą w twarz. Tom był wyższy od niego.

- Czy jesteś teraz moim nauczycielem? Potrzebuję nauczyciela Eliksirów.

- Tak, jestem nim, mój mały Harry.

- Nie jestem twój... i nie jestem mały.

- Wiem - wyszeptał Tom, przysuwając swoją twarz jeszcze bliżej. - Czuję to.

- Nie jestem taki. - Harry nie odsunął się, kiedy Tom musnął wargami jego usta.

- Jesteś. Tak było napisane w gazecie - Tom uśmiechnął się przebiegle i zachęcająco. Harry pocałował go raz, później kolejny raz, aż ich usta otworzyły się, a języki dotknęły.

Harry odsunął się nieznacznie, aby zaczerpnąć tchu.

- Chyba nie powinniśmy całować się w Hogwarcie.

- Możemy robić wszystko, na co mamy ochotę. Wszystko, na co ja mam ochotę. - Ręka Toma ześliznęła się wzdłuż klatki piersiowej Harry'ego i zatrzymała dopiero na jego kroczu. W tym samym momencie Harry zorientował się, że jego dżinsy leżą na podłodze wokół kostek, a palce Toma dotykają jego twardego penisa.

- O taaak - westchnął. - Chcę. - Przysunął się, aby otrzymać kolejny pocałunek i nagle spadł z kanapy, budząc się natychmiast.

Zabrało mu kilka chwil zorientowanie się, że nie, nie znajdował się w gabinecie Snape'a i nie było tutaj Toma Riddle'a, a jego dżinsy nie plątały się wokół jego kostek i to wszystko było tylko snem.

Pieprzonym snem.

- Jesteś wstrętnym draniem! Po co to zrobiłeś? Trzymaj się z dala od moich snów!

Co znowu? - głos Voldemorta zabrzmiał jakby z oddali, zupełnie inaczej, niż ostatnio. Bardziej przypominał siebie. - Spałem.

- Co próbujesz wskórać, wysyłając mi takiego rodzaju sny?

Nic ci nie wysłałem... Śniłeś? O czym?

Policzki Harry'ego zarumieniły się, kiedy wspinał się z powrotem na kanapę.

- O niczym - wymamrotał. - Zapomnij, że cokolwiek mówiłem.

O nie, tak nie będziemy robić. A teraz pozwól mi zobaczyć, co cię trapi.

Przez moment panowała cisza, podczas której Harry desperacko zapragnął, aby do pokoju wtargnął piorun i zakończył jego nieszczęśliwy żywot. Niestety, nie miał tyle szczęścia.

Och. Cóż, to niezwykle interesujące.

Harry sięgnął po poduszkę i wcisnął w nią twarz.

- To tylko głupi sen. On nic nie znaczy.

Pozwolę sobie się z tym nie zgodzić.

Harry zaczął kopać stopami w kanapę i przycisnął poduszkę jeszcze bardziej.

- Zamieniłeś moje życie w całkowity i kompletny bałagan, wiesz o tym? Nie mogę widywać się z przyjaciółmi i nagle stałem się horkruksem, a cały świat myśli teraz, że jestem gejem i muszę cię niańczyć, dopóki nie wrócimy do Hogwartu i to wszystko jest po prostu tak cholernie popieprzone! - Harry cisnął poduszką przez cały pokój.

I znowu dramatyzujesz. Co z tobą, weź się w garść. Musisz coś zjeść. Tym razem ja wybiorę restaurację. Niewiarygodnie zaniedbujesz własne ciało.

Harry parsknął śmiechem.

- Przynajmniej nadal mam swoje.

Tak, ale ja także teraz je mam. Wstawaj, Harry. Zużyłeś mnóstwo energii na zaklęcia, które dzisiaj rzucaliśmy.

Harry westchnął i usiadł.

- Dobrze. Ale ja wybiorę film.

A co powiesz na to, żeby wypróbować taki, w którym obyłoby się bez jakiejkolwiek formy ratowania kogokolwiek?

- Ha, ha, bardzo śmieszne. Gdybym chciał kogoś uratować, to... to... to już sam nie wiem, co bym zrobił. Psiakrew. - Harry wyśliznął się z salonu i poszedł się odświeżyć.


***

To przepełniło czarę. Nie pójdziemy już na ani jeden mugolski film.

- A ja uważam, że był świetny - prychnął Harry. - Scena, gdzie ten koleś zgubił swoją spermę, a ona wtarła ją tamtej we włosy! - Jego ramiona drżały, kiedy próbował powstrzymać się od śmiechu. Nie chciał, żeby mugole zobaczyli go w takim stanie - śmiejącego się do siebie.

Błagam, Harry. Ile ty masz lat? Trzy?

- Siedemnaście. Ale to i tak było zabawne.

Masz osiemnaście. Nie, to zdecydowanie nie było zabawne. Było banalne i nudne.

- Racja, ciągle zapominam o tym, że miałem urodziny. I to nie było nudne. Słyszałem, jak się śmiałeś przy scenie, kiedy ten koleś walczył z małym psem.

Nawet tytuł jest niedorzeczny. „Sposób na blondynkę”? Litości. Powinni to nazwać: Sposób na zepsucie humoru i zapragnięcie zgotowania mugolom śmierci w straszliwych męczarniach.

- Jesteś po prostu starym, zrzędliwym marudą... ała! Przestań! - Harry potarł czoło i postanowił nie dyskutować o tym więcej z Voldemortem.

Kiedy Harry wsiadł do metra, absolutnie nie myślał o dzisiejszym poranku. O tym, że Voldemort dotykał jego penisa. Albo o tym, co napisał o nim Prorok. Nie myślał też o swoim śnie, ani o tym, jakie to było uczucie całować Toma Riddle'a - w sumie nie takie złe - ale Harry zdecydowanie o tym nie myślał.

Nie, Harry myślał o filmie, który naprawdę był zabawny i wprawił go w lepszy nastrój. A francuska restauracja, którą wybrał Voldemort, była całkiem miła. Dużo droższa, niż McDonalds, ale jedzenie mieli tam o wiele smaczniejsze.

Merlinie, Ginny na pewno znienawidziła go za to, że nagle stał się gejem. Może, kiedy to wszystko się skończy, Harry będzie mógł jej powiedzieć, że jego nowo-odkryta orientacja była niczym innym, jak tylko chwilową niepoczytalnością i może będzie chciała go z powrotem.

A ty ciągle myślisz o tej dziewczynie? - Voldemort wypowiedział ostatnie słowo tak, jakby napawało go odrazą. - Najlepiej będzie, jeżeli dasz sobie z nią spokój. Jest po prostu zwykłą ladacznicą.

- Ona nie jest ladacznicą - wymamrotał Harry, wysiadając z pociągu.

A może się założymy? Jestem pewien, że twoja mała ladacznica zacznie biegać za nowym chłopakiem, kiedy tylko znajdziemy się w Hogwarcie.

- Ona nigdy by... - Harry zamknął gwałtownie usta, kiedy przypomniał sobie Ginny z Deanem Thomasem i jeszcze wcześniej - z Michaelem Cornerem. Wcale nie znalazłaby sobie nowego faceta tak szybko, prawda? - Nie, nie zrobiłaby tego - powiedział, bardziej próbując przekonać siebie, niż Voldemorta. - O co chcesz się założyć?

O honor. I przestaniesz o niej marudzić, kiedy okaże się, że mam rację.

- Jeżeli się okaże - poprawił Harry. - Dobrze. Ale jeżeli to ja będę miał rację, to przestaniesz marudzić o tym, że o niej marudzę.

Zgoda.

Kiedy Harry wyszedł zza rogu i znalazł się na Grimmuald Place, zobaczył postać, stojącą w cieniu drzewa pod numerem dwunastym. Zbyt wysoką, aby być jednym z jego przyjaciół, i zbyt dobrze zbudowaną, aby być Snape'em. Harry sięgnął po różdżkę, ale powstrzymał dłoń w ostatnim momencie, kiedy postać wynurzyła się z cienia.

- Dobry wieczór, Harry - powitał go Kingsley Shacklebolt.

- Cześć. - Harry zatrzymał się przed mężczyzną i spojrzał na niego pytająco.

- Imponujące czary - powiedział Kingsley, wskazując na drzwi wejściowe. - Nie przypominam sobie, aby tu były ostatnim razem.

Cóż, przynajmniej wyglądało na to, że ich zaklęcia działały, skoro nawet auror nie potrafił ich złamać.

- Tak, potrzebowałem dodatkowej ochrony.

- Dodatkowej ochrony? Harry, twój dom jest zabezpieczony lepiej, niż Bank Gringotta.

Harry wzruszył ramionami.

- A więc co tu robisz?

- Porozmawiajmy o tym w środku, jeżeli nie chcesz kolejnego nagłówka w prasie.

Ta myśl sprawiła, że Harry'ego przeszły ciarki.

- W porządku.

Wszedł za Kingsleyem do środka i podążył za nim w stronę salonu. Usiadł na kanapie i spojrzał na stojącego mężczyznę.

- To był urzędnik. Kiedy wyszedłeś z poczty, jeden z reporterów wszedł do środka i zaoferował mu 100 galeonów, jeżeli powie o czym ze mną rozmawiałeś.

Harry potrząsnął głową.

- Co za drań!

- Cóż - kontynuował Kingsley, uśmiechając się. - Ukarałem go 500 galeonami grzywny za znęcanie się nad zwierzętami. Znalazłem jedną sowę, która mogła mieć pasożyty. Następnym razem zastanowi się dwa razy.

- Dzięki. - Harry poczuł niewielką ulgę, nawet, jeżeli cała sprawa z artykułem nadal wkurzała go do granic możliwości.

Kingsley rozejrzał się po pokoju.

- A więc gdzie nauczyłeś się tych zaklęć?

Pozbądź się go, Harry. Nie chcesz chyba, żeby węszył przy naszych czarach.

- Z książek - odparł Harry. - Uczyłem się ich przez kilka ostatnich dni.

- Naprawdę tylko z książek? - Mężczyzna przechylił głowę, przypatrując się Harry'emu. - To rzeczywiście godne podziwu. Wątpię, by nawet Albus Dumbledore potrafił rzucać tak skomplikowane zaklęcia, jak te.

Harry, natychmiast coś zrób. - Voldemort zabrzmiał groźnie, co sprawiło, że chłopak wzdrygnął się.

Nie wiem, co zrobić, pomyślał czując osiadającą mu w żołądku zimną desperację.

W porządku, ale później nie miej do mnie pretensji. - powiedział Voldemort i przejął kontrolę nad jego ciałem. Harry mógł tylko obserwować, jak Voldemort podnosi się z kanapy i podchodzi bliżej do Kingsleya.

- Rodzina Syriusza pozostawiła po sobie wiele ciekawych książek. Czarowałem z ich pomocą.

- Ale po co ci te wszystkie zabezpieczenia? Dom jest nadal pod działaniem zaklęcia Fideliusa.

Voldemort westchnął.

- Ponieważ Snape jest śmierciożercą. I wie, jak się tu dostać. Mam gdzieś, co robi albo twierdzi Wizengamot. Po prostu czuję się dzięki temu bezpieczniej.

Merlinie, Voldemort był naprawdę dobry. Wyraz twarzy Kingsleya w momencie złagodniał.

- Nie musisz obawiać się Snape'a, Harry. On był przez cały czas po naszej stronie.

- Ale dręczył mnie w klasie przez sześć lat, więc wybacz, jeżeli nie chcę, aby wpadł tutaj niezapowiedziany. - Voldemort skrzyżował ramiona w bardzo "harrowaty" sposób.

- W porządku, rozumiem. Ale czaruj tak dalej i nie będziesz miał żadnych problemów z dostaniem się do mojego departamentu w przyszłym roku. - Kingsley położył dłoń na ramieniu Harry'ego. Voldemort spojrzał na niego i oblizał wargi.

- Tak naprawdę, to zastanawiałem się nad czymś, ale nie jestem pewien, czy.... to skomplikowane. - Jak Voldemort to robił, że wypadał tak przekonywająco jako mamroczący nastolatek? - Może powinienem po prostu ci to pokazać. - Po tych słowach wziął twarz Kingsleya w dłonie i pocałował go w usta.

Mężczyzna sapnął i natychmiast się odsunął.

- Nie, Harry. Przykro mi, ale ja taki nie jestem.

- Przepraszam - powiedział Voldemort, patrząc na swoje buty.

- Nie przepraszaj. Tylko... jesteśmy przyjaciółmi. To wszystko.

- W porządku. - Voldemort zagryzł wargę.

- Zobaczymy się później, Harry. - Po tych słowach Kingsley znalazł się za drzwiami w ciągu paru sekund.

Harry wciąż znajdował się w niewielkim szoku i ledwie zauważył, że Voldemort zwrócił mu kontrolę nad ciałem.

- Dlaczego, do diabła, to zrobiłeś? - zapytał, kiedy tylko udało mu się odzyskać głos.

Teraz już nie będzie nas nachodził, ponieważ jest za bardzo zawstydzony. Takich mężczyzn, jak on, najłatwiej spławić, kiedy uderzysz prosto w ich heteroseksualną dumę.

- Właśnie pocałowałeś aurora. Jesteś niewiarygodny.

Technicznie rzecz biorąc, to ty właśnie pocałowałeś aurora.

Harry jęknął i ukrył twarz w dłoniach.



CDN

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Komentarze
dungeons and dragons
 
Phoe dnia listopada 12 2011 18:58:03
Brak komentarzy??? Brak komentarzy??? Przy takim rozdziale!!!??? Broń Merlinie i wszystkie świętości, toż to zbrodnia, zło nad złem :P

Och, coraz bardziej podoba mi się to opowiadanie. Początkowo obawiałam się, że może być nudnawo, ale ten rozdział pokazał jak to wszystko może być zabawne, od pierwszej sceny po ostatnią co chwila śmiałam się niekontrolowanie ;) Oczywiście największy komizm jest tu w sferze seksualnej. Harruś nagle musi być gejem przez tego okrutnika Voldemorta. Ciekawe co z tego wyniknie, pewnie się okaże, że Voldi ma rację i Harry nie będzie już musiał udawać xD
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Dodaj komentarz
dungeons and dragons
 
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Oceny
dungeons and dragons
 
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [1793 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1793 Głosów]
Dobre Dobre 100% [1793 Głosów]
Przeciętne Przeciętne 100% [1793 Głosów]
Słabe Słabe 100% [1793 Głosów]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Logowanie
dungeons and dragons
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Gdzie można nas znaleźć/Where you can find us
dungeons and dragons
 
WATTPAD
ARCHIVE OF OUR OWN
YOUTUBE
GOODREADS
FACEBOOK
TUMBLR
INSTAGRAM
TWITTER
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Ważne
dungeons and dragons
 
If you're from another country and you've registered, send us an e-mail with your login, so we can activate your account: ariel_lindt@wp.pl

Nie wyrażamy zgody na kopiowanie i umieszczanie naszych ficków i tłumaczeń w innych miejscach!

Ariel & Gobuss
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Shoutbox
dungeons and dragons
 
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

arielgobuss
10/02/2024 23:16
Cieszymy się, że podoba Ci się seria. Dzisiaj wrzuciłyśmy kolejną część :-)
mansonalia
09/02/2024 19:51
Właśnie przeczytałam waszą mini serię i o mój Boże ta scena ze sprawdzianem tak bardzo przypominała rozdział z DI, ale zszokowało mnie to że mistrz go wziął w pełnej klasie uczniów to było coś nowego.
arielgobuss
01/02/2024 22:31
Mamy nadzieję, że cieszycie się z nowej serii "Mistrz i chłopiec". Musimy przyznać, że niektóre sceny z tej serii mogły wylądować w DI :-)
arielgobuss
01/02/2024 22:00
Jeśli chodzi o DI po polsku to chcemy żeby było tylko na naszej stronie. Wszystkie ukradzione wersje udostępnione na Wattpadzie bez naszej wiedzy zostały już usunięte.
arielgobuss
01/02/2024 21:54
Wszystko co planowałyśmy udostępnić jest już na Wattpadzie na naszym koncie.
SquishakSquishy
01/02/2024 02:08
Można udostępnić na wattpada?
arielgobuss
04/01/2024 15:15
Postanowiłyśmy dokończyć tłumaczenie DI na angielski. I mamy teraz dużą przyjemność z powrotu do świata DI i porównywania go z naszym nowym światem z książki :-)
arielgobuss
04/01/2024 15:10
Witamy w Nowym Roku! Ile to już lat minęło? Dzięki, że tu wracacie i dalej obdarzacie miłością DI :-)
starcatcher
23/11/2023 20:58
Przeczytałam znowu. Po takim czasie. Dzięki
mansonalia
18/10/2023 21:35
@Selfish ja tak samo, czas na ponowne przeczytanie tego dziełasmiley
Selfish
02/08/2023 23:06
Co roku czytam całość od początku... Znowu nadszedł ten czas
rocketlover
31/07/2023 03:55
Any Snarry lovers still here?
Estera Sultan
02/10/2021 18:42
Dziękujemy wam bardzo, z powrotem można wszystko czytać
arielgobuss
21/09/2021 15:40
Witamy, mamy świetną wiadomość. Po wielu trudach udało nam się odzyskać hasło i do jutra wszystko będzie z powrotem działało smiley
mansonalia
21/09/2021 15:18
Nie można przeczytać DI, bo strona zmienila hosting i nie skopiowali jej do końca. Możliwe że już w ogóle nie będzie mozna tutaj przeczytać DI ani innych opowiadań.
Napoleon
17/09/2021 15:57
Nie można wejść na DI ani przeczytać. smiley( Proszę zróbcie coś z tym
JesusSlippers
17/09/2021 15:35
Witam czemu nie można przeczytać już DI?
arielgobuss
18/08/2021 10:24
Może trafiły do spamu albo gdzieś indziej i je przeoczyłyśmy? Można pisać na ariel_lindt@wp.pl albo ariellindt@gmail.com
Napoleon
21/07/2021 20:37
Ale może skrzynka jest zapełniona lub coś podobnego i nie dostałyście emaili.
Napoleon
21/07/2021 20:34
Dobrze, a na jaki email powinno się wysłać wiadomość? Wcześniej ja oraz koleżanka pisałyśmy na ariel_lindt@wp.pl
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

Copyright © 2006