dnd, d&d dungeons and dragons
 
Snarry World
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d MENU dungeons and dragons
 
Strona Główna Desiderium Intimum Mistrz i Chłopiec Tłumaczenia Nasza Książka/Our Book Kategorie Newsów Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d
OUR BOOK
dungeons and dragons
 
The Light Enthralled by The Darkness:

BOOK 1 - THE BLACK MONGREL
BOOK 2 - THE CURSED ONE
BOOK 3 - THE POISONS MASTER


 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
NASZA KSIĄŻKA
dungeons and dragons
 
The Light Enthralled by The Darkness PO POLSKU:

KSIĘGA 1 - CZARNY MONGREL
KSIĘGA 2 - PRZEKLĘTY
KSIĘGA 3 - MISTRZ TRUCIZN


 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Nasza twórczość/Our stuff
dungeons and dragons
 
DESIDERIUM INTIMUM
MISTRZ I CHŁOPIEC
NASZE TŁUMACZENIA

Desiderium Intimum In Other Languages
The Master and The Boy

Desiderium Intimum Soundtrack
Desiderium Intimum Arts
Inne Ficki
Awards
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Nasze Teledyski/Our Videos
dungeons and dragons
 
Desiderium Intimum Trailers
Videos by Ariel & Gobuss
Videos by Ariel Lindt
Videos by Gobuss
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Polecane/Recommended
dungeons and dragons
 
Snarry od A do Z
Fanfics
Arts
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Użytkowników Online
dungeons and dragons
 
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 7,415
Najnowszy Użytkownik: MiraaFontaine
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Our Desiderium Intimum Videos
dungeons and dragons
 






 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Nawigacja
dungeons and dragons
 
Strona Główna
Nasza Książka/Our Book
Kategorie Newsów
Artykuły
Buttony do Snarry World
Statystyki
Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
THE LIGHT ENTHRALLED BY THE DARKNESS
dungeons and dragons
 

THE LIGHT ENTHRALLED BY THE DARKNESS ON AMAZON
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Pozorne Zwycięstwo Część 6
dungeons and dragons
 
Beta: Niezastąpiona Kaczalka :* Dziękujemy! ^_^ *ukłony aż do samej podłogi*




Część 6



Następnego ranka Harry wyszedł wcześnie, aby uniknąć tłumów na stacji. Z łatwością znalazł wolny przedział w pociągu i usiadł daleko od okna. Dzięki temu nikt nie będzie gapił się na niego z peronu. Za późno zorientował się, że to nie powstrzyma pozostałych uczniów od przypatrywania mu się przez drzwi przedziału. Młodsi przemykali, wskazując go palcami i chichocząc. Starsi zatrzymywali się, żeby się przywitać, a znaczna część dziewcząt wyglądała na bardzo rozczarowaną.

Po raz setny tego ranka sprawdził godzinę, oparł się o siedzenie i czekał na przybycie przyjaciół. Był zaniepokojony, odczuwał nerwowe napięcie i przygniatało go poczucie winy. Wiedział, że nie powinien zabierać Voldemorta ze sobą do Hogwartu. Do tej pory wszystko działo się w otoczeniu, nad którymi miał jakąś kontrolę. W kilku muzeach i jego własnym domu. Ale Hogwart to co innego. W jakimś sensie był miejscem świętym i myśl o wpuszczeniu tam Voldemorta wywoływała w Harrym niezwykły niepokój. Ale jaki miał wybór?

Przestań dramatyzować. Zawarliśmy układ. Mam zamiar dotrzymać swojej części umowy. Ty dotrzymasz swojej i nic złego się nie wydarzy.

- Żebyś wiedział.

A kiedy już się uspokoisz, wybierzemy się na małą wycieczkę i odwiedzimy Snape’a.

- Po co?

Chcę sprawdzić postępy w jego pracy.

Harry zmienił pozycję.

- Nie mogę tak po prostu opuszczać Hogwartu, kiedy mi się spodoba.

Ależ oczywiście, że możesz. Wybierzemy się tam dzisiejszego wieczora. Weźmiemy twoją poręczną pelerynę i aportujemy się prosto do domu Severusa. Nie będzie nas tylko przez godzinę.

Nie można było znaleźć w tym planie żadnego minusa, poza tym, że chodziło właśnie o Snape’a. Ale postęp w przygotowaniu eliksiru oznacza, że Voldemort szybciej wyniesie się z jego głowy. A to było ważne.

- W porządku. Ale muszę zobaczyć, jakie mam zajęcia i ile pracy domowej nam dadzą.

Pomogę ci. Niczym się nie przejmuj.

Harry zmarszczył brwi.

- Nie możesz odrabiać za mnie wszystkiego. Nie mogę nagle stać się geniuszem. Ale trochę pomocy nie zaszkodzi.

Zobaczymy. Zawsze możesz powiedzieć, że twoja tajemnicza śpiączka uczyniła cię geniuszem.

Harry przełknął parsknięcie śmiechem i pokręcił głową.

Drzwi przedziału rozsunęły się i stanęli w nich Luna i Neville.

- Cześć, Harry - powiedział Longbottom i przez chwilę wyglądał tak, jakby się wahał. Harry zaprosił ich do środka.

- Witaj, Harry. - Luna klepnęła na siedzenie naprzeciwko, a Neville usiadł obok niej.

Twoi przyjaciele?

Tak, więc zachowuj się.

Harry posłał obojgu niepewny uśmiech.

- Cześć.

To jest ten drugi chłopiec, o którym wspominała przepowiednia?

Harry zmarszczył brwi.

Skąd wiesz, kim on jest?

Zerknąłem pobieżnie na kilka twoich wspomnień. Cóż, teraz widzę, że dokonałem właściwego wyboru.

Harry szarpnął za brzeg swojej koszulki. Przyjaciele nie spuszczali z niego wzroku.

- Co? - zapytał, lekko rozdrażniony.

- Po prostu trudno uwierzyć, że to już koniec - powiedział Neville.

Luna pokiwała głową.

- Wygłosiłeś wczoraj niezwykle interesującą przemowę, Harry. Może ktoś powinien sprawdzić, czy nie rzucono na ciebie jakiegoś uroku. Scrimgeour jest znany z tego, że konfunduje ludzi, których nie lubi.

Harry przymknął oczy.

- Nie zostałem skonfundowany. Po prostu... po prostu chciałbym zostać Aurorem w przyszłym roku i dlatego muszę żyć w zgodzie z Ministerstwem. Ale skąd wiesz o mojej przemowie?

- Byliśmy tam - odparł Neville. - Uścisnąłeś nam nawet ręce.

- Och, przepraszam. Tak naprawdę, to wcale nie chciałem tam być i wszystko działo się tak szybko i...

- Wyglądałeś na bardzo przygnębionego - wtrąciła nagle Luna.

Harry uśmiechnął się do niej.

- Tak, dokładnie tak się czułem.

- Jak ci minęły wakacje? - zapytał Neville, po czym zorientował się, co właśnie powiedział. - To znaczy po tym... no wiesz, po tym, jak go zabiłeś.

- W porządku. Inaczej. - Merlinie, to była szczera prawda. - Robiłem wiele normalnych, nudnych rzeczy tylko dlatego, że nareszcie mogłem.

Luna przechyliła głowę.

- Nudnych rzeczy? Naprawdę?

- Tak, odwiedziłem wiele mugolskich muzeów. Najbardziej podobało mi się w Muzeum Historii Naturalnej. Mieli fantastyczną wystawę dinozaurów - opowiadał Harry z entuzjazmem w głosie. - Jest tam ogromny szkielet Tyranozaura Rexa i... - Zamknął usta, kiedy zobaczył tępy wyraz na twarzach przyjaciół. - No wiecie, dinozaury?

- Tak - odparła Luna. - Są spokrewnione z Chorwackimi Krablusami i stanowią biologiczne połączenie pomiędzy kelpiami a ognistymi krabami.

O czym, do diabła, ta dziewczyna...

Nieważne, jest po prostu sobą.

Harry spojrzał na Neville'a, mając nadzieję, że przynajmniej on go zrozumiał.

- To jakieś wielkie jaszczurki, tak? - spróbował Neville, czerwieniąc się.

- Coś w tym rodzaju. W zasadzie to jaszczurki, które znamy dzisiaj, wyewoluowały z dinozaurów - opowiedział z zakłopotaniem.

- Och. - Neville patrzył na swoje kolana. - Babcia nigdy nie chciała opowiadać o tych mugolskich rzeczach, kiedy uczyła mnie w domu.

- To nie są tylko mugolskie rzeczy - odparł Harry. - Dinozaury są częścią historii planety. Nie jestem ekspertem, ale założę się, że smoki także z nich wyewoluowały.

Luna pokręciła głową.

- Dinozaury zostały stworzone przez czarodzieja nazwiskiem Alexander Fyrebloom, kiedy próbował udomowić węże morskie. Ale coś poszło nie tak z jego zaklęciem i zanim się zorientował, stworzył smoki. Wszyscy to wiedzą.

Na litość boską, niech ktoś uwolni tę dziewczynę od jej niedoli.

Cicho bądź. To po prostu Luna. Zwykle nieszkodliwa, ale bardzo często zabawna.

Harry skinął jej głową.

- Racja - powiedział, próbując brzmieć uprzejmie. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego Neville i Luna nie mają pojęcia o czymś tak oczywistym, jak dinozaury. Jego nauczyciele w szkole podstawowej opowiedzieli mu wystarczająco dużo podczas lekcji biologii i historii.

Oni są czarodziejami czystej krwi, Harry. Nie interesuje ich nic poza magią. Nie obchodzi ich coś tak nieistotnego, jak stworzenia, które zamieszkiwały planetę miliony lat temu.

Są po prostu ignorantami, pomyślał Harry.

Może dla ciebie. Dla czarodziejów czystej krwi nie ma to znaczenia.

- A wy co robiliście podczas wakacji? - zapytał Harry, desperacko pragnąc zmienić temat.

Luna opowiedziała mu, jak pomagała ojcu przy Żonglerze, Neville zaś podzielił się z nim informacjami o tym, w jaki sposób zrobił szklarnię w ogródku babci i zanim Harry się zorientował, pociąg wyruszył w drogę do Hogwartu. Do tej pory nigdzie nie dostrzegł nawet cienia Rona, Hermiony albo Ginny. Cóż, co do Ginny to wcale się jej nie dziwił, że nie chciała go szukać.

- Muszę skorzystać z toalety - powiedział Harry, wstając. - Niedługo wrócę.

Ruszył wzdłuż pociągu, korytarze były przeważnie puste, ponieważ wszyscy zdążyli już znaleźć miejsca w przedziałach. Zaglądał do każdego próbując wypatrzyć swoich przyjaciół, ale zobaczył jedynie uczniów, którzy zaczynali się na niego gapić od razu, kiedy tylko go rozpoznawali.

Aż w końcu, przechodząc obok jednego z nich, dostrzegł błysk długich, rudych włosów, które musiały należeć do Ginny. Cóż, może ona będzie wiedziała gdzie mogli być Ron i Hermiona. I powinien ją także przeprosić, choć nie był już pewien, za co dokładnie. Może za całe swoje życie?

Otworzył drzwi, przyklejając na twarz fałszywy uśmiech.

- Cześć, Ginny, właśnie... - Gwałtownie zamknął usta, kiedy zauważył siedzącego obok dziewczyny Blaise’a Zabiniego. Wyjątkowo blisko. Spojrzał w dół i zobaczył rękę Zabiniego na jej udzie.

- Tak, Harry? - zapytała chłodno i przysunęła się jeszcze bliżej do chłopaka.

Coś zapłonęło wewnątrz Harry'ego, coś, co zapragnęło wybuchnąć jako klątwa Cruciatus skierowana wprost na tego plugawego Ślizgona. Odchrząknął, próbując nad sobą zapanować, pomimo tego, że jego dłonie zaciskały się w pięści.

- Zastanawiałem się, czy nie widziałaś może Rona albo Hermiony?

- Przykro mi, ale nie. - Ginny wzruszyła ramionami. - Przez cały ranek byłam z Blaise’em. - Po tych słowach odwróciła głowę i złożyła pocałunek na ustach Zabiniego.

Harry sięgnął po różdżkę, ale coś - Voldemort, jak zdążył się zorientować - zmusił go do wycofania się w głąb korytarza.

Przestań natychmiast! Rzucenie klątwy na tego chłopaka w pociągu pełnym ludzi wpakuje nas jedynie w kłopoty! Poczekaj ze swoją zemstą na bardziej odpowiednią chwilę.

Harry dyszał, usiłując wyrwać się spod kontroli Voldemorta.

- Puść mnie - wysapał, ale Voldemort tylko ją wzmocnił i zmusił go do cofnięcia się jeszcze dalej.

Ostrzegałem cię, Harry. Mówiłem ci, że ta dziewczyna rzuci się na pierwszego chłopaka, którego dorwie. Już czas, abyś dał sobie z nią spokój.

Harry zacisnął powieki i oddychał głęboko, ale to nie uspokoiło jego rozchwianego umysłu.

- Nie mogę uwierzyć, że ona właśnie... i to z Zabinim?

Nie ma bardziej mściwej istoty, od porzuconej kobiety, Harry. Zapamiętaj to. Lepiej ci będzie bez niej.

Harry prychnął.

- A od kiedy to niby wiesz cokolwiek o kobietach? Nawet ich nie lubisz.

Kobiety są użyteczne i dlatego w moim interesie leży rozumienie ich. To nie ma nic wspólnego z moimi osobistymi preferencjami.

Harry oparł się o okno i próbował pozbierać myśli.

- W takim razie chyba wygrałeś nasz zakład.

Tak. A to oznacza, że przestaniesz marudzić o tej dziewczynie.

- To twoja wina, że o niej marudzę... Merlinie, co za idiotyczne słowo! - Harry potrząsnął głową. - Idę poszukać Rona i Hermiony.

Odnalazł ich w przedziale prefektów, który był pusty i zarezerwowany tylko dla nich. Harry patrzył na nich przez szybę. Oboje migdalili się tak zapamiętale, jak gdyby od tego zależało ich życie. Harry dostrzegł odznakę prefekta na piersi Rona i błyszczącą odznakę liderki dziewcząt na szacie Hermiony.

Z pewnością wyglądają na... zajętych.

Harry westchnął i wycofał się, aby powrócić do własnego przedziału, ale zdołał zrobić tylko trzy kroki, kiedy usłyszał, że drzwi za nim rozsunęły się.

- Przepraszam, Harry, nie zauważyliśmy cię - powiedziała Hermiona. Harry odwrócił się, aby na nią spojrzeć. - Czy coś się stało?

- Taa, stary, wiesz, musieliśmy spotkać się z pozostałymi prefektami - dodał Ron, pojawiając się obok dziewczyny.

Jasne. Wiedziałby o tym, gdyby jego przyjaciele raczyli poinformować go o swoich nowych stanowiskach. Cóż, teraz i tak nie miało to już znaczenia.

- Nie, nie do końca - powiedział, patrząc na swoje paznokcie. - Po prostu niecałą minutę temu widziałem jak twoja siostra migdaliła się z Blaise’em Zabinim w przedziale z przodu pociągu.

Zaczerwienione policzki Rona pociemniały i z wyciągniętą różdżką przecisnął się pomiędzy Harrym i Hermioną.

- Nauczę tego ślizgońskiego drania trzymać łapy z daleka od mojej siostry!

Hermiona rzuciła się za nim

- Ron, nie!

A Harry oparł się o drzwi przedziału, uśmiechając się z satysfakcją.

- Teraz nie wpakujemy się w żadne kłopoty.

I to jest właśnie mój mały horkruks.

Do wtóru wrzasków i dźwięków rzucanych zaklęć, które rozległy się chwilę później, Harry uchylił mentalny kapelusz w stronę Voldemorta i pospacerował z powrotem do swojego przedziału.


***

- Ale z Zabinim? Ze Ślizgonem? - Ron powtórzył to już po raz dwudziesty szósty tego popołudnia. Harry liczył na bieżąco.

- Ron, daj już spokój - powiedziała Hermiona. - Zabini nie był zamieszany w wojnę. Jeżeli Ginny chce się z nim spotykać, to może.

Harry podążał za przyjaciółmi w stronę Wielkiej Sali, ale zatrzymał się jak wryty, kiedy zobaczył stół nauczycielski. Na samym jego końcu, na swoim zwyczajowym miejscu, siedział Snape.

- O, spójrzcie, to Fleur - oznajmił pogodnie Ron. - Założę się, że jest naszym nowym nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią. Dziwne, Bill o tym nie wspominał.

Harry w ogóle nie zauważył Fleur. Jego wzrok był skoncentrowany na Snapie, który odwrócił głowę i wpatrywał się w niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy.

Cóż, to naprawdę interesujące. Ciekawe, jak Severus to wytłumaczy.

- Ron! - Hermiona złapała go za rękaw. - Spójrz, to Snape!

Oczy Gryfona rozszerzyły się.

- Co, do diabła, ten drań tu robi?

- Chodźmy usiąść. Jestem pewna, że McGonagall wszystko wyjaśni. - Hermiona pociągnęła za rękaw także Harry'ego, który poszedł za nią do stołu Gryffindoru, jednak ani na chwilę nie spuścił wzroku ze Snape'a.

Cóż, pieprzyć to, pomyślał. Czy to... czy on zamierza... jak my...

Uspokój się. Severus nie może nas zdradzić. Przysięga nam to zapewnia. Wypytamy go po uczcie.

Harry usiadł na końcu stołu i nareszcie oderwał wzrok od Snape'a. Hermiona zajęła miejsce obok niego, a Ron naprzeciwko. Ginny przeszła obok, ale zignorowała ich i usiadła pomiędzy pozostałymi szóstoklasistami.

Harry, obracając się na ławce, rozejrzał się po Wielkiej Sali. Jeden koniec stołu Slytherinu wyglądał na niezwykle pusty. Jedynie Nott i Zabini pozostali z tego roku. Crabbe i Bullstrode byli martwi, Parkinson wraz ze swoimi rodzicami uciekła z kraju rok temu, Goyle, za użycie klątwy Cruciatus spędzał dożywocie w Azkabanie, a Malfoy, za wpuszczenie Śmierciożerców do Hogwartu, został skazany na pięć lat. Najwyraźniej Snape'owi udało się utrzymać go z daleka od wojny, ale nie dał rady ochronić go przed Wizengamotem.

Kilku piąto- i szóstoklasistów ze Slytherinu także zaginęło, ale reszta młodszych uczniów była obecna. Pozostałe stoły wyglądały na kompletne, o ile Harry mógł to stwierdzić.

Inną znacząca różnicą była oczywiście nieobecność Dumbledore'a. McGonagall siedziała na jego - a może należało już do niej? - krześle pośrodku stołu nauczycielskiego. Fleur rozmawiała z Sinistrą i Sprout. Hagrid pomachał do nich i Harry uśmiechnął się w odpowiedzi. A Snape w dalszym ciągu rzucał mu spojrzenia, chociaż spokojny wyraz twarzy nie zdradzał jego myśli.

Severus będzie miał na pewno odpowiednie wytłumaczenie. On dobrze wie, że nie ma co pojawiać się tutaj bez niego.

Kiedy wszyscy zajęli miejsca, McGonagall wstała z krzesła.

- Witajcie, uczniowie. Wiem, że kiedy Hogwart został zamknięty w zeszłym roku, wielu z was martwiło się o swoją przyszłą edukację. Ale wraz z zakończeniem wojny i pokonaniem niebezpieczeństwa, możemy kontynuować waszą naukę od miejsca, w którym została ona przerwana. Jak pewnie zauważyliście, w gronie nauczycielskim nastąpiło kilka zmian.

McGonagall spojrzała w bok i uśmiechnęła się do Fleur.

- Pozwólcie, że rozpocznę od przedstawienia wam nowego nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią, profesor Fleur Delacour.

Na sali zabrzmiały uprzejme oklaski. Ron wydawał się nieco bardziej entuzjastyczny, niż Harry albo Hermiona i pozwolił sobie na mały aplauz. Fleur obdarzyła go wielkodusznym uśmiechem.

- A na stanowisko nauczyciela Eliksirów powraca znajoma twarz. Wiem, że niektórzy z was - McGonagall pozwoliła, aby jej wzrok spoczął na Harrym - mogą mieć wątpliwości co do jego powrotu, ale pozwólcie mi powiedzieć, że profesor Snape odegrał istotną rolę w wojnie i zasadniczo przyczynił się do zapewnienia nam zwycięstwa. Ja osobiście jestem niezwykle wdzięczna i szczęśliwa, że profesor tak szybko zgodził się powrócić do Hogwartu.

Harry zazgrzytał zębami, a Ron jęknął, ale wokół nich zabrzmiały niepewne oklaski.

- On nigdy nie pozwoli ci używać swojej książki na lekcjach - Hermiona zwróciła się do Harry'ego, a w jej głosie zabrzmiała satysfakcja. - W tym roku musisz pracować sam.

Tak ci się tylko wydaje, pomyślał Harry, a jego usta zadrżały, kiedy Voldemort zachichotał.

- Na zakończenie pozwólcie mi przedstawić mojego następcę, waszego nowego nauczyciela Transmutacji, profesor Hestię Jones.

Drzwi otworzyły się i uśmiechając się triumfalnie, wkroczyła Hestia Jones prowadząc za sobą hordę pierwszoklasistów.

- Ona była w Zakonie - powiedziała Hermiona, klaskając. - I należała do Hufflepuffu kilka lat temu. Jestem pewna, że będzie świetna.

- A kogo to obchodzi - mruknął Ron. - O ile nie będzie taka rygorystyczna, jak McGonagall.

Harry nie mógł nie zgodzić się z przyjacielem, ale pozostał cicho i usiadł z powrotem, aby obejrzeć ceremonię przydziału.


***

- Idę pomóc pierwszoroczniakom - oznajmiła Hermiona po zakończeniu uczty, po czym odeszła pospiesznie.

- Pójdę z tobą do wieży - zaproponował Ron.

- Nie, w porządku. Idź wypełniać obowiązki prefekta. - Harry potrzebował czasu, aby przedyskutować z Voldemortem sprawę Snape'a, a przesyłanie mu myśli było o wiele trudniejsze, kiedy ktoś w tym samym czasie do niego mówił. - Pójdę sam.

Zanim Ron zdążył odpowiedzieć, usłyszeli za sobą chrząknięcie.

- Proszę na słówko, panie Potter - powiedział Snape, wyłaniając się zza ich pleców. - Slughorn mógł uważać cię za geniusza eliksirów, ale obaj wiemy, skąd wziął się twój nagły talent. Jeżeli chciałbyś pozostać w mojej klasie w tym roku, proponuję, abyśmy przedyskutowali twoje korepetycje. Właśnie w tej chwili.

- Ty śmierdzący draniu - warknął Ron, zaciskając dłonie w pięści. - Nie możesz tak po prostu...

- Mogę i zrobię to, panie Weasley. A teraz oddalisz się szybko, jeżeli nie chcesz otrzymać szlabanu.

- Nie przestraszysz mnie, ty cholerny zdrajco. Chciałbym...

- Właśnie zarobiłeś tydzień szlabanów z panem Filtchem, poczynając od jutra, panie Weasley.

Rudzielec wyglądał, jakby miał zaraz wybuchnąć, więc Harry szybko położył mu dłoń na ramieniu.

- W porządku, Ron. Idź pomóc Hermionie, a ja dogadam się ze Snape'em. - Delikatnie popchnął Rona w kierunku Hermiony, aż w końcu jego przyjaciel odszedł, rzucając mężczyźnie zdegustowane spojrzenia.

- Porozmawiajmy - rzekł Harry. Snape skinął głową i wyprowadził go z Wielkiej Sali do najbliższej pustej klasy. Kiedy znaleźli się w środku, rzucił na drzwi kilka zamykających i wyciszających zaklęć, po czym odwrócił się do Harry'ego.

- Mój panie, proszę o wybaczenie...

- Nie nazywaj mnie tak tutaj, Severusie - powiedział Voldemort. - Zwracaj się do mnie, jako do Pottera.

Snape pochylił głowę.

- Oczywiście. Proszę o wybaczenie. McGonagall odwiedziła mnie wczorajszej nocy i błagała, abym powrócił do Hogwartu. Slughorn odmówił ponownego zajęcia tego stanowiska, zasłaniając się tym, że zasłużył w końcu na emeryturę, i pilnie potrzebowała Mistrza Eliksirów.

- Nie mogłeś najpierw przedyskutować tego ze mną, Severusie?

Snape potrząsnął głową, patrząc na swoje buty.

- Musiała natychmiast otrzymać odpowiedź, a nie miałem sposobności, aby się z tobą skontaktować, ponieważ obaj byliście wtedy w Ministerstwie. Ale pomyślałem, że jeżeli obaj będziemy w Hogwarcie, ułatwi nam to komunikację.

- Racja - zgodził się Voldemort. - Jednakże będziesz miał mniej czasu na przygotowanie mojego eliksiru.

- To niestety prawda. Ale będę miał lepsze wyposażenie i znacznie łatwiejszy dostęp do składników.

- Tak. Teraz widzę, że taki układ jest korzystny dla nas obu. Nauczanie tutaj zwolni cię od jakichkolwiek podejrzeń o paranie się mniej łagodną magią. I możesz poświęcać swój wolny czas na warzenie eliksiru dla mnie.

- W rzeczy samej - powiedział Snape, kiwając głową. W jego głosie zabrzmiała ulga.

- Chcę, żebyś zapisał Harry'ego na korepetycje z Eliksirów. Kilka razy w tygodniu. W ten sposób będziemy mogli spędzać razem czas bez dociekliwych pytań.

- Oczywiście. McGonagall nie powinna mieć nic przeciwko.

- Bardzo dobrze. Zobaczymy się na zajęciach, Severusie - rzekł Voldemort i Harry poczuł, że wycofuje się w głąb jego umysłu.

- Profesorze - powiedział, kiedy Snape wycelował różdżką w drzwi. - Chcę, żebyś przestał prześladować mnie i moich przyjaciół na zajęciach. Nie musisz traktować nas jak swoich ulubieńców, ale nie bądź tak cholernie niesprawiedliwy.

- Mówisz jak prawdziwy Gryfon, Potter - zadrwił Snape. - Zobaczę, co mogę zrobić. - Po tych słowach, usunął wszystkie zaklęcia z drzwi i wyśliznął się na zewnątrz. - Jutro o siódmej wieczorem, w moim gabinecie. Rozpoczniemy wtedy twoje korepetycje z Eliksirów.

- Drań - wymamrotał Harry i wolno powlókł się na korytarz.

Tak, ale pożyteczny drań.

Harry nie mógł się z tym nie zgodzić.


***

- To takie dziwne uczucie być tu z powrotem - powiedział Harry. Leżał w łóżku z rękami pod głową i nie patrzył na nic konkretnego. Rzucił kilka zaklęć wyciszających i blokujących na zasłony, aby mieć zapewnioną prywatność.

Zapewniam cię, że jeszcze dziwniejsze jest przebywanie w wieży Gryffindoru.

- Do tego powrót Snape’a i cała reszta. Lepiej, aby nie sprawił, że moje życie stanie się bardziej skomplikowane, niż jest teraz.

- Ufam, że Severus okaże ci nieco więcej szacunku w tym roku. Jeżeli nie, to się z nim policzę.

Harry poczuł coś na kształt ponurej satysfakcji. Teraz miał swojego własnego Czarnego Pana, który będzie trzymał Snape'a w ryzach.

Twojego własnego Czarnego Pana?

Voldemort roześmiał się, co posłało mrowienie wzdłuż ciała Harry'ego.

- Taa, nie wiem dlaczego nie miałbym dla odmiany wykorzystać cię do własnej zemsty.

Wykorzystuj mnie jak tylko zechcesz, mój mały horkruksie.

Harry oblizał wargi.

- Czy możesz... ee... Wiem, że nie mamy tu lustra, ale pomyślałem...

Potrzebujesz małej pomocy, aby się zrelaksować. Z pewnością mogę o to zadbać. Pozwól, że pokażę ci coś nowego.

Po tych słowach Voldemort uniósł mu ręce, a w tym czasie Harry nogami zepchnął z siebie kołdrę. Voldemort szybko uporał się z dołem piżamy, a następnie przycisnął wskazujący palec chłopaka do jego warg.

Ssij go.

Harry otworzył usta i wsunął palec do środka, szarpiąc biodrami, kiedy druga ręka zacisnęła się wokół jego na wpół twardego członka. Nie chciał się do tego przyznać, ale posiadanie w sobie Voldemorta, który mógł mu obciągnąć, było cudownym uczuciem. Tak, jakby dotykał go kogoś inny. Jego zamknięty w dłoni penis pulsował, a on ssał swój palec coraz mocniej.

A teraz rozchyl nogi, Harry, i podciągnij kolana pod brodę.

Harry przekręcił głowę na bok i wyciągnął palec z ust.

- Nie jestem pewien, czy chcę.

Obiecuję, że będzie ci przyjemnie. Po prostu spróbuj. Jeżeli ci się nie spodoba, to już więcej tego nie zrobimy.

Voldemort zaczął szybciej poruszać dłonią i Harry musiał zagryźć wargi, aby powstrzymać wyrywający się z jego ust jęk.

- W porządku. Ale tylko żeby zobaczyć, jak to jest.

Harry przyciągnął kolana do klatki piersiowej. Czuł się dziwacznie, kiedy jego tyłek był tak wypięty, jednak szybko zatracił się w przyjemności, kiedy Voldemort mocniej zacisnął dłoń wokół jego penisa. Niemal nie zauważył, że druga ręka przesunęła się w dół, zorientował się dopiero, kiedy poczuł, jak mokry palec ociera się o jego wejście.

- Ok, to jest dziwaczne - wydyszał, jednak nie potrafił przestać poruszać biodrami w rytmie pociągnięć Voldemorta. Czubek palca wsunął się w niego odrobinę, a Harry szarpnął się, czując wtargnięcie.

Zrelaksuj się, Harry. To będzie cudowne.

Harry zamknął oczy i wyobraził sobie Toma Riddle’a dotykającego go w tamtym miejscu. Dłoń Toma na jego penisie i palec Toma powoli wsuwający się w głąb niego, a może nawet ciało Toma na jego ciele, ocierające się o niego i napierające i…

- Do diabła - wysapał, kiedy palec dotknął niewielkiego punktu wewnątrz niego i sprawił, że jego penis zaczął pulsować gorącem.

To twoja prostata. Przyjemnie, prawda? - zapytał Voldemort, ledwie oddychając, co sprawiło, że Harry zaczął wić się z podniecenia.

- Tak, nie przestawaj.

Nawet o tym nie pomyślałem.

Harry napierał na ściskającą mu członek dłoń, gorąco emanowało z jego jąder, a palec wsuwał się z niego coraz głębiej i głębiej i nagle zdał sobie sprawę, że jest pieprzony sam przez siebie, a może przez Voldemorta? To nieważne, nie tak bardzo, ponieważ to było tak przyjemne uczucie, tak cholernie przyjemne, że Harry zaczął napierać jeszcze mocniej, a Voldemort zagłębiał się w nim coraz szybciej i Harry pomyślał, że nie miał pojęcia, iż pieprzenie może być tak wspaniałe.

- Tak, Merlinie - wyjęczał, wyginając plecy w łuk, wciskając swój palec jeszcze głębiej i dochodząc. Gorące strugi spermy zaczęły pokrywać jego skórę i nie wyglądało na to, aby miało się to szybko skończyć. Cały ten żar i siła... tak, była w nim moc.

Masz rację, Harry, to nasza moc.

Harry pokiwał głową, czując, jak rozkosz zaczyna odpływać powolnymi falami.

- To przyjemne.

A więc chciałbyś to powtórzyć?

- Tak sądzę. - Zajęczał, kiedy Voldemort wysunął palec. Nie bolało, ale było to nieco dziwne uczucie. Voldemort sięgnął po ukrytą pod poduszką różdżkę Harry'ego, rzucił kilka zaklęć czyszczących i dopiero wtedy oddał Harry'emu kontrolę.

Jesteś już wystarczająco zrelaksowany, aby zasnąć?

- Tak. - Harry nakrył się i przewrócił na bok.

Dobranoc, mój mały horkruksie.

- Dobranoc, mój mały Czarny Panie - wyszeptał chłopak, uśmiechając się. Voldemort roześmiał się tak głośno, iż całe ciało Harry'ego zadrżało.


***

Pierwszy dzień zajęć minął błyskawicznie i przez większość czasu Harry miał wrażenie, że nigdy nie opuszczał tego miejsca. Zaskoczyło go to, jak szybko udało mu się wśliznąć z powrotem w rolę studenta po całym pełnym zawirowań roku, który przeżył, a w szczególności biorąc pod uwagę fakt, że Voldemort był wewnątrz niego w każdej minucie dnia. Voldemort zadecydował, że Harry radzi sobie całkiem nieźle w Zielarstwie i Zaklęciach, ale i tak dostarczył mu wielu interesujących faktów i pomocnych sugestii. Nie wspominając już o ostrym krytykowaniu niemal każdego napotkanego ucznia i nauczyciela.

- Wiem, kto jest nową głową naszego domu - oświadczyła Hermiona, dołączając do Harry'ego i Rona w Wielkiej Sali podczas kolacji. - Profesor Greisenbloo.

Obaj Gryfoni patrzyli na nią bez słowa.

- No wiecie, ta od Antycznych Run. - Hermiona westchnęła z irytacją. - Mniejsza z tym, McGonagall przedstawi ją nam dzisiaj wieczorem w pokoju wspólnym. Ona jest naprawdę miła.

- Aha - skomentował Ron i powrócił do posiłku.

- Mnie nie będzie - powiedział Harry.

Hermiona uniosła brwi.

- Nie mów mi, że masz szlaban już pierwszego dnia.

- Nie, to ja go mam - wyjaśnił Ron, szczerząc się. - Więc mnie także nie będzie.

- Mam korki z Eliksirów. - Harry pogrzebał w swoich ziemniakach, udając, że jest niepocieszony. - Wygląda na to, że Snape uważa, iż bez wiadomej książki będę beznadziejny na zajęciach, więc wczoraj wieczorem zapisał mnie na dodatkowe lekcje.

- Cóż, nie mogę się z tym nie zgodzić. - Hermiona odwróciła się do Rona. - A dlaczego ty dostałeś szlaban?

Ron oparł się na siedzeniu, wyglądając na zadowolonego z siebie.

- Wczoraj wieczorem nazwałem Snape'a śmierdzącym draniem i cholernym zdrajcą i...

- Doprawdy. - Hermiona zaczęła nakładać marchewki na swój talerz, starannie unikając patrzenia na Rona.

Ona jest bardzo apodyktyczna, prawda?

Harry wzruszył łagodnie ramionami.

Przywykniesz do tego.

Szczerze wątpię.

Harry ukrył uśmiech, przegryzając groszek.


CDN

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Komentarze
dungeons and dragons
 
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Dodaj komentarz
dungeons and dragons
 
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Oceny
dungeons and dragons
 
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [1794 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1794 Głosów]
Dobre Dobre 100% [1794 Głosów]
Przeciętne Przeciętne 100% [1794 Głosów]
Słabe Słabe 100% [1794 Głosów]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Logowanie
dungeons and dragons
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Gdzie można nas znaleźć/Where you can find us
dungeons and dragons
 
WATTPAD
ARCHIVE OF OUR OWN
YOUTUBE
GOODREADS
FACEBOOK
TUMBLR
INSTAGRAM
TWITTER
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Ważne
dungeons and dragons
 
If you're from another country and you've registered, send us an e-mail with your login, so we can activate your account: ariel_lindt@wp.pl

Nie wyrażamy zgody na kopiowanie i umieszczanie naszych ficków i tłumaczeń w innych miejscach!

Ariel & Gobuss
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Shoutbox
dungeons and dragons
 
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

arielgobuss
10/02/2024 23:16
Cieszymy się, że podoba Ci się seria. Dzisiaj wrzuciłyśmy kolejną część :-)
mansonalia
09/02/2024 19:51
Właśnie przeczytałam waszą mini serię i o mój Boże ta scena ze sprawdzianem tak bardzo przypominała rozdział z DI, ale zszokowało mnie to że mistrz go wziął w pełnej klasie uczniów to było coś nowego.
arielgobuss
01/02/2024 22:31
Mamy nadzieję, że cieszycie się z nowej serii "Mistrz i chłopiec". Musimy przyznać, że niektóre sceny z tej serii mogły wylądować w DI :-)
arielgobuss
01/02/2024 22:00
Jeśli chodzi o DI po polsku to chcemy żeby było tylko na naszej stronie. Wszystkie ukradzione wersje udostępnione na Wattpadzie bez naszej wiedzy zostały już usunięte.
arielgobuss
01/02/2024 21:54
Wszystko co planowałyśmy udostępnić jest już na Wattpadzie na naszym koncie.
SquishakSquishy
01/02/2024 02:08
Można udostępnić na wattpada?
arielgobuss
04/01/2024 15:15
Postanowiłyśmy dokończyć tłumaczenie DI na angielski. I mamy teraz dużą przyjemność z powrotu do świata DI i porównywania go z naszym nowym światem z książki :-)
arielgobuss
04/01/2024 15:10
Witamy w Nowym Roku! Ile to już lat minęło? Dzięki, że tu wracacie i dalej obdarzacie miłością DI :-)
starcatcher
23/11/2023 20:58
Przeczytałam znowu. Po takim czasie. Dzięki
mansonalia
18/10/2023 21:35
@Selfish ja tak samo, czas na ponowne przeczytanie tego dziełasmiley
Selfish
02/08/2023 23:06
Co roku czytam całość od początku... Znowu nadszedł ten czas
rocketlover
31/07/2023 03:55
Any Snarry lovers still here?
Estera Sultan
02/10/2021 18:42
Dziękujemy wam bardzo, z powrotem można wszystko czytać
arielgobuss
21/09/2021 15:40
Witamy, mamy świetną wiadomość. Po wielu trudach udało nam się odzyskać hasło i do jutra wszystko będzie z powrotem działało smiley
mansonalia
21/09/2021 15:18
Nie można przeczytać DI, bo strona zmienila hosting i nie skopiowali jej do końca. Możliwe że już w ogóle nie będzie mozna tutaj przeczytać DI ani innych opowiadań.
Napoleon
17/09/2021 15:57
Nie można wejść na DI ani przeczytać. smiley( Proszę zróbcie coś z tym
JesusSlippers
17/09/2021 15:35
Witam czemu nie można przeczytać już DI?
arielgobuss
18/08/2021 10:24
Może trafiły do spamu albo gdzieś indziej i je przeoczyłyśmy? Można pisać na ariel_lindt@wp.pl albo ariellindt@gmail.com
Napoleon
21/07/2021 20:37
Ale może skrzynka jest zapełniona lub coś podobnego i nie dostałyście emaili.
Napoleon
21/07/2021 20:34
Dobrze, a na jaki email powinno się wysłać wiadomość? Wcześniej ja oraz koleżanka pisałyśmy na ariel_lindt@wp.pl
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

Copyright © 2006